www.biblijna.org
rozmiar: 8553 bajtów
 dodaj do ulubionych 
  .:strona główna

 .:poznaj Biblię!

 .:kursy biblijne online
 .:kursy w Warszawie
 .:opinie o kursie
 .:książki za darmo
 .:komentarz do NT
 .:wykłady mp3
 .:czytelnia

 .:społeczność

 .:nasz blog
 .:na facebooku
 .:na youtube

 .:kontakt

 .:o nas
 .:kontakt

 .:inne języki

 .:rosyjski
 .:angielski


Przemysław Gola: "Ekumenizm - czy jest zgodny z wolą Bożą."

Ekumenizm to ogólnoświatowy ruch, mający na celu duchowe lub organizacyjne zjednoczenie członków różnych kościołów uchodzących za chrześcijańskie, a nawet różnych religii. Cel ten jest osiągany przez organizowanie odczytów, konferencji, zjazdów, wspólnych nabożeństw, wydawaniu publikacji. Myślę, że najbardziej znanym promotorem idei ekumenicznej był papież rzymski, Jan Paweł II, który nie zawahał się nawet przed ucałowaniem Koranu, na znak swojego poważania względem tej księgi. Ekumeniści legitymizują swoją działalność opierając się na wersecie biblijnym, który brzmi w sposób następujący:

(11) I już nie jestem na świecie, lecz oni są na świecie, a Ja do ciebie idę. Ojcze święty, zachowaj w imieniu twoim tych, których mi dałeś, aby byli jedno, jak my. (Jana 17, 11)

Z pozoru idea ekumenizmu, zwłaszcza poparta tym wyrwanym z kontekstu wersetem, wygląda zachęcająco. Chciałbym się jednak w niniejszym artykule odnieść do tejże idei i przeanalizować w świetle Bożego Słowa, czy rzeczywiście ma ona biblijne uzasadnienie.

Pierwszym fragmentem Pisma, który chciałbym rozważyć jest II List Jana:
(10) Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie. (11) Kto go bowiem pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach. (2 Jana 10-11)

Widzimy zatem, że choć wszyscy chrześcijanie winny pragnąć jedności, to jednak nie każda jedność podoba się Bogu. Jedność winna być bowiem oparta na prawdzie. Bóg nakazuje nam więc, aby nie jednoczyć się z ludźmi, którzy nie głoszą nauki apostolskiej zawartej w Biblii, innymi słowy są zwolennikami jakiejś godnej potępienia herezji. Zatem jedność - tak, lecz nie za wszelką cenę!

Kolejnym fragmentem, nad którym chciałbym się pochylić jest znana wypowiedź Pana Jezusa z Ewangelii według Mateusza:
(18) A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. (19) Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, (20) ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. (Mateusza 28, 18-20)

W tym fragmencie należy zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że głównym zadaniem Kościoła jest głoszenie Słowa Bożego, to znaczy "wszystkiego, co przykazał nam Jezus". Współpraca międzywyznaniowa przeciwstawia się temu przykazaniu z jednego powodu. Mianowicie, gdy przedstawiciele różnych wyznań pragną wspólnie realizować jakiś cel, muszą ustalić wspólny mianownik swoich przekonań tak, aby zachować dobrą atmosferę współpracy i nie ranić się wzajemnie sprzecznymi twierdzeniami. Jeśli zatem mamy dwie wspólnoty religijne, z których jedna zachęca do kultu zmarłych, a druga się temu przeciwstawia, to gdy zaczynają one ze sobą współpracować, muszą się wyrzec jakiegokolwiek nauczania na ten temat. I to właśnie stoi w opozycji do przykazania Pana Jezusa, aby nauczać "wszystkiego".

Czasami pada argument, że spotkania międzywyznaniowe oraz międzyreligijne są dobre, ponieważ pozwalają na to, aby wymieniać się doświadczeniami, tradycjami oraz wzajemnie się ubogacać.

Chrześcijaństwo nie jest jednak folklorem, ludzką tradycją właściwą jakiejś grupie etnicznej. Gdyby tak było, rozwijanie tej tradycji oraz ubogacanie się innymi kulturami, tak jak wzbogacamy nasze własne menu potrawami innych narodów, byłoby jak najbardziej pożądane. Jednak chrystianizm to wiara raz przekazana świętym i nie podlega ona modyfikacjom albo wzbogacaniu innymi prądami duchowymi. Spójrzmy, co św. Paweł napisał w swoim liście do Tymoteusza:
(3) Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my. (1 Tymoteusza 1, 3)

Jak widać, św. Paweł nie zachęcił Tymoteusza, aby ten poszedł i zaczerpnął nieco z tradycji, którą reprezentowali ci, którzy nauczali inaczej niż Paweł. Przeciwnie, nakazał im nie nauczać tych herezji.

Należy tutaj zwrócić uwagę, że dialog ekumeniczny przejawiający się w rozmaitych spotkaniach międzywyznaniowych, jest szkodliwy również dlatego, że wystawia członków Kościoła Pana Jezusa na znaczną ekspozycję błędnych twierdzeń. Tego nigdy nie czynili apostołowie. Przeciwnie, zachęcali swoich podopiecznych, by wystrzegali się kontaktu z ludźmi hołdującymi herezjom:
(17) A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich. (Rzymian 16, 17)

Ruch ekumeniczny rozwija się, ponieważ znajduje podatny grunt. Grunt ten został przygotowany przez „duszpasterzy” poprzez zaniedbywanie nauczania Pisma Świętego. Przez lata słowa płynące zza kazalnicy były rozwodnionym mlekiem, a nie stałym pokarmem. Formację teologiczną z prawdziwego zdarzenia zastąpiono sentymentalną paplaniną, która kładła nacisk na półprawdę, że Bóg kocha wszystkie swoje dzieci, nie stawiając przed nimi żadnych wymagań i nie mając wobec nich żadnych oczekiwań. Nie uwypuklano jednak wiernym znaczenia podstawowych dla ich zbawienia nauk biblijnych.

Skoro więc w edukacji biblijnej zaczął dominować sentymentalizm zaś pogłębiona refleksja teologiczna została odsunięta na boczny tor, nie możemy się dziwić, że dla większości chrześcijan jest wszystko jedno, kiedy i jak przyjmą chrzest, lub jak będą sprawować Wieczerzę Pańską. Najlepszym tego dowodem jest wypowiedź młodego lidera para-kościelnej organizacji, który powiedział: „Odnośnie różnic między wiarą katolicką a protestancką, to muszę stwierdzić, iż nie jest moim celem koncentrowanie się na różnicach doktrynalnych określonych religii. Kocham Jezusa i wierzę, że podstawą wiary w Boga jest osobista relacja z Chrystusem. „

Wypowiedź ta jest znamienna. Jest ona wynikiem wieloletnich zaniedbań duszpasterskich w życiu tego młodego człowieka. Młodzieniec ten chce bowiem kochać szczerze Pana Jezusa, ale nie zadaje sobie pytania, na czym ta miłość ma polegać. Widocznie nikt nigdy nie zwrócił mu uwagi na fakt, że miłość do Boga przejawia się w byciu Mu posłusznym poprzez wypełnianie Jego przykazań. Cytowany powyżej młody człowiek mówi o Jezusie. Ale należałoby tu uściślić, o jakiego jednak Chrystusa chodzi? Kim On był? Czego nauczał? Na co zwracał uwagę i przed czym przestrzegał? Czy ktoś, kto ewidentnie lekceważy Jego nauczanie, porady i przykazania, może powiedzieć, że nawiązał z Nim osobistą relację?

Pan Jezus Chrystus był mężczyzną łagodnym i pełnym miłosierdzia. Jednakże w sprawach wiary i wierności swojej nauce, był człowiekiem stanowczym i zdecydowanym:
(60) Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może? […] (65) I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie jest dane od Ojca. (66) Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło. (67) Wtedy Jezus rzekł do dwunastu: Czy i wy chcecie odejść? (68) Odpowiedział mu Szymon Piotr: Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. (Jana 6, 60-68)

Podobnie apostołowie, byli gotowi raczej oddać życie niż zgodzić się na to, aby depozyt wiary miał doznać jakiejś szkody. Czy współczesna młodzież w naszych zborach oddałaby życie za swoje przekonania, skoro nie warto „koncentrować się na różnicach pomiędzy religiami”? Niech puentą tego artykułu stanie się porada, którą św. Paweł daje młodemu Tymoteuszowi w 1 Liście do Tymoteusza:
(18) Ten nakaz daję ci, synu Tymoteuszu, abyś według dawnych głoszonych o tobie przepowiedni staczał zgodnie z nimi dobry bój, (19) zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze. (1 Tym. 1, 18-19)