www.biblijna.org
rozmiar: 8553 bajtów
 dodaj do ulubionych 
  .:strona główna

 .:poznaj Biblię!

 .:kursy biblijne online
 .:kursy w Warszawie
 .:opinie o kursie
 .:książki za darmo
 .:komentarz do NT
 .:wykłady mp3
 .:czytelnia

 .:społeczność

 .:nasz blog
 .:na facebooku
 .:na youtube

 .:kontakt

 .:o nas
 .:kontakt

 .:inne języki

 .:rosyjski
 .:angielski


Natan Chesed: "Doktryna Świdków Jehowy, część 3: Ewangelia."

Poniższy artykuł jest niepełną, roboczą wersją jednego z rozdziałów przygotowywanej książki. Jeśli Pan pozwoli, ogłoszenie o wydaniu i sposobie nabycia tej pozycji zostanie ogłoszone na naszej stronie.

Świadkowie Jehowy są bardzo zaangażowani w głoszenie swojej „dobrej nowiny”, czyli ewangelii w interpretacji Towarzystwa Strażnica. Na przykład w roku służbowym 2002, w skali całego świata 6 304 645 Świadków spędziło 1 202 381 302 godziny w służbie kaznodziejskiej, prowadziło 5 309 289 studiów biblijnych, zaś ich praca zaowocowała chrztem 265 469 nowych uczniów. To prawda, że w żadnym innym wyznaniu w działalność głoszenia ewangelii nie jest zaangażowanych tylu członków, co u Świadków Jehowy. Świadkowie nie podzielają poglądu wielu chrześcijan, jakoby głoszenie ewangelii było zadaniem jedynie dla duchownych. To doprawdy smutne, że niejedna osoba uważająca się za nawróconą i wierzącą w Chrystusa w ogóle nie odczuwa potrzeby mówienia o swej wierze i dzielenia się prawdą z innymi. Jeśli chodzi o Świadków, każdy członek zboru jest zobowiązany do głoszenia dobrej nowiny. Trzeba przyznać, że jest to odgórnie narzucone i nie każdy członek organizacji w pełni odnajduje się w tej pracy lub ochoczo ją wykonuje. Są tacy, którzy pozornie tylko pełnią tę służbę, ograniczając się do łatwiejszych jej form, jak studium z własnymi dziećmi lub zainteresowanymi, względnie odwiedziny u znajomych. Jednakże wielu jest takich, którzy z oddaniem i z wielką gorliwością pełnią tę służbę, czym zawstydzają wielu letnich chrześcijan.

Chociaż żarliwość Świadków w dziele ewangelizacji nie podlega dyskusji, poważne wątpliwości budzi treść głoszonego przez nich przesłania. W swoich publikacjach sami przyznają, że ich ewangelia diametralnie się różni od tej, którą od wieków głoszą Kościoły chrześcijańskie. Na przykład w „Strażnicy” nr 24 z 1981 roku, tom CII, na stronie 7, w akapicie 3, czytamy:

„Pozwólmy szczerym osobom porównać działalność głoszenia ewangelii o Królestwie, którą od stuleci prowadziły systemy religijne chrześcijaństwa, z pracą podjętą przez Świadków Jehowy po zakończeniu pierwszej wojny światowej w 1918 roku. Nie jest to jedna i ta sama ewangelia. Świadkowie Jehowy rzeczywiście głoszą ››ewangelię‹‹, czyli ››dobrą nowinę‹‹, gdyż mówią o niebiańskim Królestwie Boga, które zostało ustanowione po zakończeniu ››czasów pogan‹‹ w roku 1914 wprowadzeniem na tron Jego Syna, Jezusa Chrystusa (Łuk. 21:24, NP)” [kursywa moja, N. Ch.].

Skoro Świadkowie głoszą jakąś nowatorską ewangelię, nieznaną chrześcijanom żyjącym w poprzednich stuleciach, zachodzi obawa, że być może głoszą nową, fałszywą naukę, stając się fałszywymi prorokami, przed którymi ostrzegał nas Pan (Mateusza 24:24). Istnieją zatem ważne powody, by przeanalizować treść ewangelii przekazywanej przez organizację Świadków w świetle Biblii. Zastanowimy się nad następującymi kwestiami:

Czy Świadkowie Jehowy wierzą w usprawiedliwienie z łaski przez wiarę?
Jak należy ocenić ich naukę o dwóch klasach zbawionych?
Czym jest Królestwo Boże w doktrynie Świadków, a czym w teologii chrześcijańskiej?
Czy Chrystus powrócił niewidzialnie w 1914 roku?
Czy ewangelia Świadków jest prawdziwa?

Czy Świadkowie Jehowy wierzą w usprawiedliwienie z łaski przez wiarę?

Wszyscy chrześcijanie podzielają pogląd, że zbawienie człowieka jest inicjatywą Boga, który ratuje grzeszników kierując się swą niezasłużoną przychylnością względem człowieka, czyli łaską. Słowo Boże wyraża tę prawdę w wielu miejscach; przytoczmy dwa fragmenty. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boże to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili” (Efezjan 2:8-10). „Ale gdy się objawiła dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga, zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca. Prawdziwa to mowa i chcę, abyś przy tym obstawał, żeby ci, którzy uwierzyli w Boga, starali się celować w dobrych uczynkach. To jest dobre i użyteczne dla ludzi” (Tytusa 3:4-8).

Dość ściśle precyzują to zagadnienie niektóre spośród Kanonów o usprawiedliwieniu, sporządzonych na Soborze Trydenckim [Autor niniejszego opracowania nie jest entuzjastą tego Soboru, lecz docenia wartość niektórych jego sformułowań - przypis N. Ch.]:

Kanon 1: „Jeśli ktoś twierdzi, że człowiek może być usprawiedliwiony przed Bogiem przez swoje czyny dokonywane albo siłami natury ludzkiej, albo dzięki nauce Prawa, lecz bez łaski Bożej poprzez Chrystusa Jezusa - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych”.
Kanon 2: „Jeśli ktoś twierdzi, że łaska Boża przez Jezusa Chrystusa na to jest tylko dana, aby człowiek łatwiej mógł sprawiedliwie żyć i na życie wieczne zasłużyć, jak gdyby [siłami] wolnej woli - bez łaski - jedno i drugie, chociaż niełatwo i z wielkim trudem [jednak] mógł wysłużyć - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych”.
Kanon 3: „Jeśli ktoś twierdzi, że bez uprzedniego natchnienia Ducha Świętego i Jego pomocy człowiek może tak jak należy wierzyć, ufać, miłować lub pokutować, aby została mu udzielona łaska usprawiedliwienia - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych” („Breviarium Fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła”, Stanisław Głowa SJ, Ignacy Bieda SJ, s. 326, Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań 2000).

Pod nauką tych kanonów na temat łaski podpisaliby się wyznawcy wszystkich Kościołów. Czy zgodziliby się z nimi Świadkowie Jehowy?

Pamiętając o tym, że Świadkowie łaskę określają zgodnie z prawdą mianem niezasłużonej życzliwości, posłuchajmy ich komentarza na ten temat:

„Wszystko, co Bóg czyni dla naszego wybawienia, jest wyrazem Jego niezasłużonej życzliwości. Potomek Adama, bez względu na to, ile dobrego by zdziałał, w żaden sposób nie jest w stanie osiągnąć wybawienia o własnych siłach. Jest ono darem Boga dla tych, którzy wierzą w gładzącą grzechy wartość ofiary Jego Syna” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism”, s. 408, wydanie z 1991 roku, Watchtower Bible and Tract Society of New York, Inc.)

Wobec tego można odnieść wrażenie, że Świadkowie przyjmują powszechną naukę chrześcijańską o fundamentalnym znaczeniu łaski Bożej dla zbawienia człowieka.

Z drugiej strony wyznają pogląd, że Bóg przyjmuje do grona swych czcicieli jedynie osoby uprzednio odpowiednio usposobione do życia wiecznego. W jednej z publikacji Towarzystwa Strażnica czytamy:

„Każdy, kto ma czyste serce, może widzieć Boga dzięki dokładnej wiedzy i udziałowi w prawdziwym wielbieniu (Psalm 24:3, 4; 1 Jana 3:6; 3 Jana 11). Ludzie tacy są odpowiednio usposobieni do życia wiecznego w niebie albo na rajskiej ziemi (Łukasza 23:43; 1 Koryntian 15:50-57; 1 Piotra 1:3-5). Kto nie jest odpowiednio usposobiony do życia wiecznego, ten nie stanie się człowiekiem wierzącym. Nie zdoła uwierzyć (2 Tesaloniczan 3:2). Co więcej, prawdziwym naśladowcą Jezusa Chrystusa nie będzie nikt, kto nie jest gotów się uczyć i kogo nie pociągnie Jehowa, który zna stan serca (Jana 6:41-47)” („Strażnica” z 15 stycznia 1991, ss. 16, 17, akapity 4 i 5).

Zgodnie z tą wykładnią, chociaż to Bóg pociąga ku zbawieniu, to jednak osoby, które mają być zbawione muszą wykazywać się pewnymi przymiotami, spełniać określone warunki. Mają być już od razu odpowiednio usposobione do życia wiecznego, mieć czyste serca i być gotowe się uczyć. Z tej racji wielu Świadków Jehowy, z którymi rozmawiałem na temat zbawienia dzięki niezasłużonej życzliwości Bożej, czyli z łaski, mówiło mi, że zostali powołani do życia wiecznego, ponieważ Bóg zobaczył w nich coś dobrego i właśnie dlatego ich wybrał.

Tymczasem każdy ortodoksyjny teolog chrześcijański przyzna, że odpowiednie usposobienie do życia wiecznego jest odpowiedzią człowieka na przemożne działanie Ducha Świętego i rodzi się dopiero po tym, jak ów Duch rozpoczął Swe zbawcze dzieło w sercu człowieka. To działanie Ducha Świętego jest pierwsze, dopiero potem człowiek może przyjąć lub odrzucić Bożą ofertę zbawienia. Bez Ducha Świętego człowiek nie może stworzyć w sobie czystego serca lub odpowiedniego usposobienia. „I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni; ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście” (Efezjan 2:1-5). Nauka Pisma Świętego jest jasna - człowiek przed nawróceniem jest z natury dzieckiem gniewu, jest martwy duchowo i zasługuje na gniew Boży. Jedynie dzięki Bożej inicjatywie płynącej z Jego miłości, miłosierdzia i łaski może dostąpić łaski nawrócenia. Przed nawróceniem nie ma w nim nic takiego, co by go szczególnie predysponowało do zbawienia. Zmienia się w reakcji na działanie Boże. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na List do Rzymian 10:20: „A Izajasz waży się nawet powiedzieć: Dałem się znaleźć tym, którzy mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy o mnie nie pytali”. Pięknym przykładem jest również Lidia, „której Pan otworzył serce, tak iż się skłaniała do tego, co Paweł mówił” (Dzieje 16:14).

Trzeba zatem przyznać, że nauka Świadków na temat łaski Bożej jest niezbyt konsekwentna, bowiem zakłada, że warunkiem nawrócenia jest uprzednie przejawianie pozytywnych cech.

Jak Świadkowie pojmują znaczenie naszych uczynków w dziele zbawienia? „Nie można uczynkami zapracować sobie na zbawienie. Niemniej szczerej wierze będą towarzyszyć uczynki świadczące o posłuszeństwie wobec nakazów Boga i Chrystusa, a jednocześnie o wierze i miłości. Bez takich uczynków wiara byłaby martwa” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism”, ss. 408, 409). Trudno odmówić racji temu komentarzowi. Chrześcijanie z kościołów protestanckich dodaliby tylko, że jesteśmy usprawiedliwieni samą wiarą, która jednak wyraża się w uczynkach. Katolicy i prawosławni nie mieliby żadnych zastrzeżeń do tego oświadczenia; ponadto wierzą oni, że w procesie zbawienia ważną rolę odgrywają sakramenty.

Chociaż Świadkowie deklarują, że uczynkami nie można zapracować na zbawienie, to jednak równocześnie twierdzą, że jeśli ktoś nie uczestniczy w ich dziele głoszenia, nie będzie zbawiony. W „Strażnicy” nr 19 z roku 1979, tom C, na stronie 23 znalazł się taki ciekawy komentarz do Ewangelii według Mateusza 7:22, 23:

„Jak już wspomniano, Jezus zaznaczył wyraźnie, że prawdziwym chrześcijaninem jest ››ten, kto pełni wolę Ojca‹‹. A co jest ››wolą Ojca‹‹ na obecne czasy? Zgodnie z zapowiedzią Jezusa wola ta przewiduje, żeby ››dobra nowina o /ustanowionym/ królestwie /była/ głoszona (…) na całym świecie, na świadectwo wszystkim narodom‹‹, zanim ››nadejdzie koniec‹‹ (Mat. 24:14, Kow). Czy pośród licznych odłamów nominalnego chrześcijaństwa znajdują się takie, które ogłaszają nadejście Królestwa Bożego? Niestety nie; jedne uważają je za coś istniejącego tylko w sercach ludzkich, podczas gdy inne odsuwają je w daleką przyszłość. Obłudnie służą Jezusowi ustami, ale uchylają się od wykonywania woli jego Ojca. ‘Zwiastowaniem dobrej nowiny’ o zamierzeniach Bożych związanych z Królestwem zajmuje się wyłącznie stosunkowo mała grupa chrześcijan znanych jako Świadkowie Jehowy; mimo to ››po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa‹‹ (Rzym. 10:15, 18; zobacz również List 1 do Koryntian 9:16)”.

„Każdy powołujący się na związki z Jezusem Chrystusem, jeśli nie uczestniczy w dziele Królestwa i nie przybiera prawdziwie chrześcijańskiej osobowości, znajdzie się w przykrym położeniu, gdy Chrystus z upoważnienia Bożego przystąpi do wykonania pomsty na obecnym systemie rzeczy. Syn Boży wtedy ‘oświadczy’, inaczej mówiąc wykaże publicznie, że ‘nigdy nie znał’ tych, których chrystianizm polegał jedynie na służbie warg i tak zwanych darach charyzmatycznych. Mimo przechwalania się dokonywaniem ››wielu cudów‹‹ nie zdołają tym Jezusa wyprowadzić w pole. Zamiast odznaczać się sprawiedliwością, w rzeczywistości okażą się czynicielami ››nieprawości‹‹. Toteż gdy w nadciągającym ››wielkim ucisku‹‹ Chrystus wystąpi w roli wykonawcy wyroków Bożych, powie im: ››Odejdźcie ode Mnie‹‹. Wszyscy tacy rzekomi chrześcijanie zostaną pozbawieni dostępu do wiecznotrwałych błogosławieństw Królestwa Bożego (Porównaj z tym Ewangelię według Mateusza 24:21, 22; 25:41, 46, NP)”.

Wymowa tego tekstu jest straszna - każdy, kto nie głosi wraz ze Świadkami ewangelii o już ustanowionym Królestwie Bożym (to znaczy w 1914 roku), pójdzie na potępienie. Przy tym pamiętać należy, że Królestwo Boże Świadkowie pojmują jako niebiański rząd złożony z Chrystusa i 144 000 wybranych. Mamy tu do czynienia z jawnym zaprzeczeniem nauki o zbawieniu z łaski. Głosi się tu zbawienie z uczynków, a konkretnie zbawienie dzięki głoszeniu nowatorskiej wersji dobrej nowiny w wydaniu Towarzystwa Strażnica. Jednocześnie tego rodzaju nauki wywołują lęk u przeciętnych głosicieli, że mogą okazać się nie dość pilni w głoszeniu i utracić łaskę Bożą. Wciąż pamiętam, jak pewien starszy wiekiem, gorliwy Świadek mawiał: „Co, z dwiema godzinkami do Królestwa?”. Chodziło mu o to, że jeśli ktoś głosi tylko dwie godziny miesięcznie, wówczas może nie wejść do Królestwa Bożego. W świetle powyższych faktów trzeba przyznać, że Świadkowie Jehowy nie kładą należytego nacisku na zbawienie z łaski Bożej i w znacznej mierze uzależniają swoje zbawienie od własnych wysiłków. Ciężar odpowiedzialności za zbawienie człowieka bardziej spoczywa na Świadku Jehowy niż na Bogu. Ponadto Świadkowie Jehowy pojmują samo usprawiedliwienie w specyficzny, sobie właściwy sposób. Według nich:

„Istnieją dwa aspekty przypisania komuś sprawiedliwości, czyli uznania go za sprawiedliwego: 1) Bóg przestaje poczytywać danej osobie jej winy; 2) Bóg ogłasza tę osobę za doskonałą i godną życia wiecznego na ziemi. Uznanie 144 000 namaszczonych chrześcijan za sprawiedliwych obejmuje obydwa aspekty; zrzekają się oni prawa do życia ludzkiego i zostają zrodzeni jako ››synowie‹‹ duchowi, powołani na współkrólów i współkapłanów Chrystusa w ››nowych niebiosach‹‹” („Strażnica” nr 10 z 1986 roku, tom CVII, artykuł „Uznani za sprawiedliwych, ››godnych życia‹‹”, ramka na s. 9).

Z pierwszym aspektem usprawiedliwienia zgodziliby się wszyscy chrześcijanie. Jest to zdrowa nauka biblijna. W tej samej „Strażnicy”, na poprzedniej stronie, trafnie powołano się na słowa apostoła Pawła z Listu do Rzymian 3:22-24, 29, 30, które cytujemy: „Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą. Bo nie ma tu różnicy: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. (…) Bo czyż Bóg jest Bogiem jedynie Żydów? Czy nie również i pogan? Zapewne również i pogan. Przecież jeden jest tylko Bóg, który usprawiedliwia obrzezanego dzięki wierze, a nieobrzezanego przez wiarę” (Biblia Tysiąclecia). Należy przy tym podkreślić, że ten pierwszy aspekt usprawiedliwienia Świadkowie pojmują - podobnie jak protestanci - w sensie sądowniczym. W cytowanym artykule mowa jest o „przypisaniu sprawiedliwości”, o „uznaniu za sprawiedliwych”.

Jeśli chodzi o drugi aspekt usprawiedliwienia, mamy tu do czynienia z oryginalną doktryną Świadków Jehowy, zupełnie obcą ogółowi chrześcijan. W omawianym artykule napisano, że przypisanie sprawiedliwości polega na tym, że „Bóg ogłasza daną osobę za godną życia w charakterze Jego doskonałego syna ludzkiego. Ponieważ należący do grona 144 000 utworzą sprawiedliwe „nowe niebiosa”, więc muszą na zawsze zrezygnować z wszelkiej nadziei życia wiecznego na ziemi; zrzekają się jej z uwagi na inne zadania, do których zostają powołani (Ps. 37:29; 115:16). W tym też znaczeniu umierają śmiercią ofiarną. Poddają się ››śmierci podobnej jego‹‹, to jest Chrystusa (Filip. 3:8-11)” („Strażnica” nr 10 z 1986 roku, tom CVII, ss. 8, 9, akapity 12 i 13). Wedle tej osobliwej wykładni, usprawiedliwienie umożliwia nawróconym życie w doskonałości na naszej ziemi. Jednakże tacy ludzie dobrowolnie wyrzekają się życia w raju na ziemi, żeby w niebie spełnić swoją misję. Jest to doprawdy niezwykła nauka. Szkoda tylko, że jest pozbawiona wszelkich podstaw biblijnych. Apostoł Piotr wyjaśnił, że Bóg „odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla nas” (1 Piotra 1:3, 4; w tych i dalszych wersetach kursywa moja - N. Ch.). W takim razie bezpośrednim następstwem duchowego odrodzenia, tak ściśle związanego z usprawiedliwieniem jest przeznaczenie do życia w niebie, a nie na ziemi. Innymi słowy, Bóg nie udziela usprawiedliwionym prawa do życia w raju na ziemi, by ci następnie zechcieli z niego zrezygnować na rzecz służby w niebie. Nigdzie, w żadnej księdze biblijnej nie przedstawiono takiego sposobu rozumowania. Jest to przykład daleko posuniętej interpretacji, która dopasowana jest do z góry przyjętych założeń.

Chcąc mieć jednak pełny obraz doktryny Świadków o usprawiedliwieniu, musimy rozważyć, na jakich zasadach dostąpią usprawiedliwienia osoby nie należące do 144 000 wybranych. W „Strażnicy” nr 10 z 1986 roku, tom CVII, znajdujemy rozwinięcie tematu usprawiedliwienia w drugim artykule, pod tytułem: „Uznani za sprawiedliwych, godnych życia”. Na stronie 15, zamieszczono tam ramkę streszczającą doktrynę mającą dotyczyć drugiej klasy zbawionych:

„Przez wiarę ››w krew Baranka‹‹ należący do ››drugich owiec‹‹ zyskują przychylność w oczach Jehowy, dzięki czemu zostają uznani za sprawiedliwych, których darzy On przyjaźnią i zamierza ocalić z ››wielkiego ucisku‹‹; pod koniec Tysiąclecia osiągną doskonałość, a po ostatecznym wypróbowaniu zostaną ogłoszeni za sprawiedliwych, godnych życia”.

W artykule napisano, że ponieważ ludzie ci „okazują wiarę w Jehowę i Jego Syna”, „oddają Jehowie swe życie na podstawie ofiary okupu złożonej przez Chrystusa”, „zostają ochrzczeni” i pielęgnują „owoce ducha”, „imiona ich zostają wpisane do księgi pamięci Jehowy” (s. 14, akapit 13).

Napisano tam również, że „››Drugie owce‹‹ zgromadzane w obecnym czasie końca utworzą ››wielką rzeszę‹‹, która w wizji apostoła Jana pojawiła się zaraz po 144 000 duchowych Izraelitów (Obj. 7:4, 9). Jak czytamy, członkowie ››wielkiej rzeszy‹‹ ››wyprali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka‹‹ (werset 14). Ponieważ wierzą w jego przelaną krew, zostaje im przypisana pewna miara sprawiedliwości, co wyobrażają ich symboliczne białe szaty” (s. 14, akapit 14, kursywa moja - N. Ch.). Następnie w nawiązaniu do przypowieści o owcach i kozłach, podkreślono: „zaliczeni do ››drugich owiec‹‹ cieszą się przyjaźnią z Bogiem i już teraz w pewnej mierze są w Jego oczach sprawiedliwi. Otrzymują od Niego błogosławieństwo i zyskują sobie miano ››sprawiedliwych‹‹, ponieważ wyświadczają dobro ostatkowi 144 000 ››braci‹‹ Chrystusa, przebywającemu jeszcze na ziemi. Podobnie jak Abraham zostają poczytani bądź też uznani za sprawiedliwych jako przyjaciele Boga. Ta sprawiedliwa pozycja zapewni im ocalenie, gdy ››kozły‹‹ odejdą w ››wieczne odcięcie‹‹ (Mat. 24:3 do 25:46). Natomiast ››owce‹‹ wyjdą bezpiecznie z ››wielkiego ucisku‹‹, w którym zginie obecny niegodziwy system rzeczy (Obj. 7:14) [ss. 14, 15, akapit 15, kursywa moja - N. Ch.].

Wobec tego członkowie drugiej klasy zbawionych nie są całkowicie usprawiedliwieni; cieszą się tylko pewną miarą sprawiedliwości, niezbędną do tego, by przeżyć zagładę obecnego systemu rzeczy.

Potwierdzają to dalsze myśli podane w „Strażnicy”:

„Należący do ››wielkiej rzeszy‹‹ przetrwają ››wielki ucisk‹‹, co jednak nie będzie równoznaczne z ogłoszeniem ich za sprawiedliwych, godnych życia. (…) Chociaż więc Bóg poczytał ich już za sprawiedliwych w porównaniu z ogółem ludzkości, a także za swych przyjaciół, to jednak ogłoszenie ich za sprawiedliwych godnych życia, wymaga udzielania im dalszej pomocy”.

„Podczas oczekiwanego Tysiąclecia wyniesiony na tron Baranek Chrystus Jezus oraz 144 000 towarzyszących mu królów i kapłanów będą realizować program cielesnego i duchowego ››uzdrawiania narodów‹‹ (Obj. 22:1, 2). W skład tych ››narodów‹‹ wejdą ci, co przeżyją ››wielki ucisk‹‹, ewentualnie dzieci, które urodzą się im po Armagedonie, a także wskrzeszeni w ramach ››zmartwychwstania zarówno sprawiedliwych, jak też niesprawiedliwych‹‹ (Dzieje 24:15). Imiona tych wszystkich, którzy uwierzą w wartość krwi Chrystusa i wykażą się właściwymi ››uczynkami‹‹, zostaną ostatecznie wpisane do ››księgi życia‹‹ (Obj. 20:11-15)”.

„Pod koniec tysiącletnich rządów Chrystusa mieszkańcy ziemi, którzy dowiodą, że uznali złożony przez niego okup i żyją zgodnie z miernikami Jehowy, będą już podźwignięci do doskonałości. Będą tacy sami, jak Adam, zanim zgrzeszył. I tak jak on zostaną poddani próbie posłuszeństwa”.

„Kiedy zakończy się Millennium, Chrystus niezwłocznie przekaże doskonałą ludzkość swemu Ojcu (1 Kor. 15:28). ››Szatan zostanie zwolniony‹‹ ze swego uwięzienia, po czym nastąpi ostateczne wypróbowanie wszystkich ludzi (Obj. 20:7, 8). Kto zawiedzie w tej próbie, tego imię ‘nie znajdzie się zapisane w księdze życia’. Mówiąc symbolicznie, zostanie on ››wrzucony w jezioro ognia‹‹, co ››oznacza drugą śmierć‹‹ (Obj. 20:15; 21:8)”.

„Imiona tych, którzy dowiodą swej lojalności wobec Jehowy, będą na stałe wpisane do ››księgi życia‹‹, gdyż okazali się doskonałymi w swej prawości i godnymi wiecznego życia na ziemi. Sam Jehowa ogłosi ich wtedy za sprawiedliwych w pełnym znaczeniu tego słowa (Rzym. 8:33) [kursywa moja - N. Ch.]. Uzna ich sprawiedliwość, przyznając im prawo do życia na zawsze (Obj. 20:5). Przybierze ich za swych ziemskich synów, których udziałem stanie się obiecana ››chwalebna wolność dzieci Bożych‹‹ (Rzym. 8:20, 21)” [ss. 15, 16, akapity 16 do 20].

Podsumujmy krótko te wywody. Członkowie drugiej klasy zbawionych, tak zwanej „wielkiej rzeszy” nie będą usprawiedliwieni nawet po przeżyciu „wielkiego ucisku”. Podczas Tysiącletniego panowania Chrystus wraz ze 144 000 stopniowo będzie prowadził zarówno członków „wielkiej rzeszy”, jak i ich nowo narodzone dzieci oraz zmartwychwstałych do ludzkiej doskonałości. Do końca Millennium wszyscy ludzie, którzy swoimi uczynkami potwierdzą swą wiarę w okup Chrystusowy i będą przestrzegać przykazań Bożych uzyskają doskonałość, która jednak nie będzie równoznaczna z usprawiedliwieniem. Jedynie ci, którzy po upływie Tysiąclecia odbędą pomyślnie ostateczną próbę wywołaną przez Szatana, dzięki własnej doskonałej prawości okażą się godnymi życia wiecznego na ziemi. Dopiero wtedy staną się dziećmi Bożymi i zostaną usprawiedliwieni.

Przemyślmy dobrze sens tego aspektu doktryny o usprawiedliwieniu w wydaniu „Strażnicy”. Przedstawiciele 144 000 od razu są uznani za sprawiedliwych. Tymczasem należący do drugiej klasy, do „wielkiej rzeszy”, najpierw są uznani w pewnej mierze za sprawiedliwych, by mogli przeżyć zagładę złego systemu i wejść do nowego świata. Nie oznacza to jednak pełnego usprawiedliwienia, lecz coś, co można by nazwać usprawiedliwieniem tymczasowym, celowym i ograniczonym. Nie jest to zatem w ogóle usprawiedliwienie w sensie biblijnym. Następnie pod koniec Tysiąclecia zostają doprowadzeni do ludzkiej doskonałości równej Adamowi przed upadkiem, lecz nadal nie są usprawiedliwieni ani nie są dziećmi Bożymi. Dopiero po zajęciu właściwego stanowiska podczas ostatecznej, diabelskiej próby zwiedzenia ludzkości, stają się dziećmi Bożymi i zostają usprawiedliwieni, właściwie dzięki własnemu osiągnięciu, dzięki osobistej prawości.

Czy Słowo Boże gdziekolwiek uczy o takich dwóch rodzajach usprawiedliwienia - jednym, dostępnym od razu i w całej pełni oraz drugim, ograniczonym, a dopiero później rozwiniętym i na koniec zdobytym dzięki własnej zasłudze? Niech na to pytanie odpowie natchniony apostoł Paweł: „Ale teraz jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczana przez Prawo i Proroków. Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących. Bo nie ma tu różnicy: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi. Chciał przez to pokazać, że sprawiedliwość Jego względem grzechów popełnionych dawniej - za dni cierpliwości Bożej - wyrażała się w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość, i [aby pokazać], że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa. Gdzież więc podstawa do chlubienia się? Została uchylona! Przez jakie prawo? Czy przez prawo uczynków? Nie, przez prawo wiary. Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa. Bo czyż Bóg jest Bogiem jedynie Żydów? Czy nie również i pogan? Zapewne również i pogan. Przecież jeden jest Bóg, który usprawiedliwia obrzezanego dzięki wierze, a nieobrzezanego przez wiarę” (Rzymian 3:21-30, Biblia Tysiąclecia).

Apostoł Paweł nie uczy tu o dwóch klasach zbawionych, o dwóch rodzajach usprawiedliwienia. Mówi, że usprawiedliwienie z łaski przez wiarę dotyczy wszystkich wierzących w Jezusa. Powiada, że nie ma różnicy i że Bóg usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa. Człowiek, tak każdy człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę i to nie dzięki własnym zasługom. W usprawiedliwieniu pierwszeństwo ma łaska Boża objawiona w ofierze złożonej przez Jezusa Chrystusa.

Wobec tego nauka o dwóch rodzajach usprawiedliwienia jest wynalazkiem autorów publikacji Towarzystwa Strażnica. Czy można nazwać Ewangelią naukę, w myśl której usprawiedliwienie jest tak niepewne i trudno osiągalne, jak w przypadku „wielkiej rzeszy”? Czy nie jest tak, że oferta, którą proponują Świadkowie Jehowy jest dla biblijnie wierzących chrześcijan propozycją zamiany czegoś wspaniałego na coś znacznie gorszego? Przecież ci, którzy dadzą posłuch „ewangelii” Świadków, wyrzekają się pewnego, już dzisiaj dostępnego usprawiedliwienia i decydują się na niewyraźne i bardzo odległe w czasie „usprawiedliwienie” dzięki własnej prawości, a nie dzięki usprawiedliwieniu, które jest z Boga. W takim razie trudno nazwać orędzie Świadków dobrą nowiną. Dla każdego ortodoksyjnego chrześcijanina jest to zła nowina, odbierająca mu jego status dziecka Bożego, który już ma dzięki swej wierze w Jezusa. Nauka, że zostanie dzieckiem Bożym, jeśli najpierw przeżyje „wielki ucisk”, potem pomyślnie dojdzie do doskonałości po tysiącu lat, i wreszcie nie zawiedzie w ostatecznej próbie, może jedynie ograbić takiego człowieka z dobrodziejstw zagwarantowanych w Nowym Przymierzu. Co gorsza, taka doktryna odcina jednostkę od Jezusa Chrystusa, w którym każdy wierzący staje się dzieckiem Bożym. „Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie” (Galatów 3:26, Biblia Tysiąclecia). Paweł pisał, że „wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi”, lecz organizacja Świadków odnosi ten tekst wyłącznie do 144 000 (Rzymian 8:14, Biblia Tysiąclecia). Należy jednak wziąć pod uwagę wcześniejszy werset: „Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy” (Rzymian 8:9, Biblia Tysiąclecia). A zatem „dobra nowina” w wersji „Strażnicy” pozbawia człowieka Ducha Świętego i łączności z Chrystusem. Przyjęcie jej jest w gruncie rzeczy duchowym samobójstwem.

Dotychczasowe rozważania prowadzą nas do następującego wniosku: Choć Świadkowie Jehowy deklarują swe przekonanie co do prawdy o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę, to jednak ich doktryna daleko odbiega od ortodoksyjnej doktryny chrześcijańskiej. O tym, że znacznie różni się ona od starożytnych prawd wiary, świadczy też nauka o dwóch klasach zbawionych, o której teraz powiemy nieco szerzej.

Dwie klasy zbawionych?

Świadkowie Jehowy głoszą, że istnieją dwie nadzieje zbawienia:
1. Nadzieja niebiańska dla 144 000 wybranych;
2. Nadzieja ziemska dla „drugich owiec”.

Przyjrzyjmy się bliżej wersetom przytaczanym na korzyść tej doktryny, przy czym zaczniemy od zagadnienia „drugich owiec”. Termin ten występuje w Przekładzie Nowego Świata Ewangelii według Jana 10:16: „A mam drugie owce, które nie są z tej owczarni; te również muszę przyprowadzić i będą słuchać mego głosu, i będzie jedna trzoda, jeden pasterz”. W związku z tym zachodzi pytanie: Kim są pierwsze owce z tej owczarni, a kim drugie, które w niej się wówczas nie znajdowały?

Odpowiedzi na to pytanie należy poszukać w innych wypowiedziach Pana Jezusa oraz w pozostałych wersetach na ten temat. Gdy Mistrz rozsyłał apostołów do głoszenia Ewangelii, zalecił im: „Nie oddalajcie się na drogę narodów [pogan - uwaga moja, N. Ch.] i nie wchodźcie do miasta samarytańskiego, ale raczej chodźcie do zaginionych owiec z domu Izraela” (Mateusza 10:5, 6, NŚ). W świetle tego wersetu pierwszymi owcami byli Żydzi, a tą owczarnią był lud izraelski, natomiast drugimi owcami były narody pogańskie. W tej samej Ewangelii opisano spotkanie Pana z niewiastą fenicką z okolic Tyru i Sydonu, której Chrystus powiedział: „Nie zostałem posłany do nikogo oprócz zaginionych owiec z domu Izraela” (Mateusza 15:24, NŚ). Ponownie utożsamiono pierwsze owce z domem Izraela. Czy jednak nie są to odosobnione wersety?

Oczywiście, że nie. W Ewangelii według Jana możemy znaleźć stosowną wypowiedź arcykapłana Kajfasza: „Tego jednak nie powiedział sam z siebie, ale będąc w owym roku arcykapłanem, prorokował, że Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, lecz po to, by w jedno zebrać rozproszone dzieci Boże” (Jana 11:51, 52). Fragment ten mówi o narodzie izraelskim, to jest o pierwszych owcach oraz o rozproszonych dzieciach Bożych, czyli o poganach, drugich owcach.

Apostoł Paweł podobnie pojmuje dwie grupy zbawionych. „Albowiem nie wstydzę się dobrej nowiny, jest ona przecież mocą Bożą ku wybawieniu każdego, kto wierzy, Żyda najpierw, ale także Greka” (Rzymian 1:16, NŚ; porównaj 1 Koryntian 1:24). Jak widać Ewangelia była najpierw skierowana do ludu wybranego, do Żydów, to jest pierwszych owiec, a potem do Greków, którym to terminem umownie określano pogan, czyli drugie owce. Co ciekawe, apostoł narodów przestrzegał tej zasady w swej działalności misyjnej. Będąc w Koryncie „w każdy sabat rozprawiał w synagodze i starał się przekonać zarówno Żydów, jak i Greków. Kiedy jednak Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się całkowicie słowu, przedkładając Żydom świadectwa, że Jezus jest Chrystusem. Lecz gdy mu się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnąwszy szaty, rzekł do nich: Krew wasza na głowę waszą, ja jestem czysty, od tej chwili pójdę do pogan” (Dzieje 18:4-6, BW). Wobec tego Paweł najpierw zwracał się do pierwszych owiec, Żydów, a kiedy nie chcieli słuchać, szedł do drugich owiec, pogan.

W niezwykle trafny sposób apostoł ukazuje te dwie grupy powołane do zbawienia w Liście do Efezjan 2:11-18: „Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową. Albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała, i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni, On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka i pojednać obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń; nieprzyjaźń przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i tym, którzy są blisko. Albowiem przez niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu” (BW). Fragment ten wyraźnie rozróżnia dwie grupy zbawionych:
1. Pierwsze owce - chrześcijanie wywodzący się z Żydów, nazywanych tu bliskimi, obrzezanymi, mającymi przymierza i prawo Mojżeszowe, oddzielonymi od pogan;
2. Drugie owce - chrześcijanie pochodzący z pogan, niegdyś dalekich jako ludzie pozbawieni nadziei, Boga, przymierza i prawa Bożego.

Te dwa ludy dzięki ofierze Chrystusa zostały w Kościele połączone w jeden organizm, także jest „jedna trzoda, jeden pasterz”.

Co więcej, klasycznym argumentem organizacji Świadków Jehowy na rzecz istnienia dwóch klas ludzi zbawionych jest interpretacja siódmego rozdziału Księgi Objawienia. W początkowych wersetach tego rozdziału czytamy o czterech aniołach powstrzymujących cztery wiatry ziemi, którym nakazano, by nie wyrządzili szkody ziemi, morzu i drzewom, dopóki nie zostaną opieczętowani słudzy Boży (7:1-3). Następnie Jan pisze:

„I usłyszałem liczbę tych, których opieczętowano: sto czterdzieści cztery tysiące - opieczętowanych z każdego plemienia synów Izraela”, po czym wymienia po dwanaście tysięcy z następujących plemion: Judy, Rubena, Gada, Aszera, Naftalego, Manassesa, Symeona, Lewiego, Issachara, Zebulona, Józefa i Beniamina (Objawienie 7:4, NŚ).

W kolejnych wersetach apostoł nagle przedstawia nową wizję:

„Potem ujrzałem, a oto wielka rzesza, której żaden człowiek nie zdołał policzyć, ze wszystkich narodów i plemion, i ludów, i języków, stojąca przed tronem i przed Barankiem, ubrana w białe długie szaty, a w rękach ich gałęzie palmowe. I wołają donośnym głosem, mówiąc: ››Wybawienie zawdzięczamy naszemu Bogu, który zasiada na tronie, i Barankowi‹‹ […] ››Są to ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali swoje długie szaty, i wybielili je we krwi Baranka. Właśnie dlatego są przed tronem Boga i dniem i nocą pełnią dla niego świętą służbę w jego świątyni; a Zasiadający na tronie rozpostrze nad nimi swój namiot‹‹” (Objawienie 7:9, 10, 14, 15, NŚ).

Prócz tego liczba 144 000 pojawia się dwukrotnie w innym miejscu tej proroczej księgi:

„I ujrzałem, a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące mających napisane na swych czołach jego imię i imię jego Ojca… I śpiewają jak gdyby nową pieśń przed tronem i przed czterema żywymi stworzeniami, i starszymi; i nikt nie zdołał opanować tej pieśni oprócz stu czterdziestu tysięcy kupionych z ziemi. Są to ci, którzy się nie skalali z kobietami; w rzeczywistości są dziewicami. Ci stale podążają za Barankiem, dokądkolwiek idzie. Ci zostali kupieni spośród ludzi jako pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ich ustach nie znaleziono fałszu; są bez skazy” (Objawienie 14:1, 3-5, NŚ).

Na podstawie powyższych fragmentów Świadkowie Jehowy twierdzą, że:

1) 144 000 to Izrael duchowy, Zbór lub Kościół Chrystusowy, jedyna klasa ludzi, która jest powołana do życia z Chrystusem w niebie; jedynie z tą grupą Pan zawarł Nowe Przymierze i jedynie oni są uprawnieni do spożywania Wieczerzy Pańskiej. Grupa ta wraz z Panem Jezusem tworzy Królestwo Boże, które będzie panowało z nieba podczas Milenium.
2) „Wielka rzesza” to klasa ludzi, która przeżyje „wielki ucisk”, to jest ostateczne prześladowanie chrześcijan i zagładę niesprawiedliwej części ludzkości u schyłku dni ostatnich oraz przejdzie żywo do życia na ziemi, która przez tysiąc lat będzie przeobrażana w raj. Przeznaczeniem tej grupy jest życie wieczne na ziemi, pod warunkiem, że jej członkowie okażą się lojalni w ostatecznej próbie po upływie tysiącletniego panowania Chrystusa i 144 000.

Zastanówmy się najpierw nad znaczeniem liczby 144 000. Przede wszystkim musimy pamiętać o podstawowym fakcie, że Księga Objawienia jest napisana za pomocą wielu symboli, do których zaliczają się również symboliczne liczby. Przekład Nowego Świata tak oddaje wstęp do tej księgi: „Objawienie od Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby pokazać swym niewolnikom, co ma się stać wkrótce. A on posłał swojego anioła i przez niego przedstawił je w znakach swemu niewolnikowi Janowi” (Objawienie 1:1, NŚ) Wspomniane znaki to symbole lub obrazy, które mają swoje znaczenia.

Autorzy publikacji Towarzystwa Strażnica konsekwentnie twierdzą, że plemiona synów Izraela z Księgi Objawienia 7:4-8 należy potraktować jako przenośnię lub symbol duchowego Izraela, czyli Zboru lub Kościoła Chrystusowego. W książce „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” tak to skomentowano:

„Nie mogą to być plemiona cielesnego Izraela, ponieważ nigdy nie było plemienia Józefa, nie są wymienione plemiona Efraima i Dana, zaś Lewici byli oddzieleni do służby świątynnej, ale nie uznawano ich za jedno z 12 plemion. Zobacz 4 Mojżeszową 1:4-16” (s. 203, wydanie z 1991 roku).

Poniżej zamieszczono dwa fragmenty mające potwierdzać tę argumentację:

Rzymian 2:28, 29: „Albowiem nie ten jest Żydem, który jest nim na zewnątrz, i nie to jest obrzezanie, które jest widoczne na ciele, ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery”.

Galatów 3:26-29: „Wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. (…) Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem we wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy”.

Ponadto w publikacjach Towarzystwa Strażnica przytacza się na poparcie tej interpretacji jeszcze inne wersety:

„Nie ma bowiem różnicy między Żydem a Grekiem, bo nad wszystkimi jest ten sam Pan, bogaty dla wszystkich, którzy go wzywają” (Rzymian 10:12, NŚ).

„Gdyż nie wszyscy, którzy wywodzą się z Izraela, rzeczywiście są ››Izraelem‹‹. I nie wszyscy przez to, że stanowią potomstwo Abrahama, są dziećmi, lecz: ››Co będzie zwane ‘twoim potomstwem’, będzie poprzez Izaaka‹‹. Znaczy to, że dzieci cielesne nie są rzeczywiście dziećmi obietnicy, ale dzieci według obietnicy - te są poczytywane za potomstwo” (Rzymian 9:6-8, NŚ).

„A nad wszystkimi, którzy będą porządnie chodzić według tej reguły postępowania - nad Izraelem Bożym - niech będzie pokój i miłosierdzie” (Galatów 6:16, NŚ).

W oparciu o powyższe teksty twierdzi się, że Izraelem Bożym jest obecnie Kościół lub Zbór Chrystusa. Czy jest to nowa nauka, właściwa jedynie Świadkom Jehowy?

Okazuje się, że jest to interpretacja przeważająca w historii teologii biblijnej. Jednakże znakomita większość komentatorów traktujących synów Izraela jako symbol Kościoła, konsekwentnie uznaje za symbol liczbę 144 000. W opinii wielu uczonych, zgodnie z zasadami interpretacji Biblii, dany fragment należy traktować albo jako w całości symboliczny, albo zupełnie dosłownie. Nie można zatem mówić o dosłownej liczbie 144 000 Izraelitów duchowych (symbolicznych). Nie do przyjęcia byłoby też nauczanie, że chodzi tu o symboliczną liczbę Żydów. Trzeba się zdecydować: albo mamy tu do czynienia z symboliczną liczbą duchowych Izraelitów, albo chodzi tu o dosłowną liczbę rodowitych Żydów.

To doprawdy dziwne, że autorzy publikacji Towarzystwa Strażnica traktują 12 000 z każdego plemienia wymienionego w Księdze Objawienia 7:5-8 jako przenośnię. Warto zastanowić się nad tym, czy suma symbolicznych liczb (12 x 12 000) może utworzyć liczbę braną dosłownie? Taka wykładnia jest wewnętrznie sprzeczna. Jeżeli liczby cząstkowe są symboliczne, to również ich suma nie może być liczbą literalną.

A oto typowy przykład konsekwentnej interpretacji tego fragmentu:

„Przebieg zapieczętowania nie opisano, lecz po ogłoszonej przez anioła zapowiedzi podano natychmiast wynik czynności i liczbę zapieczętowanych: 144 000, tj. dwanaście razy 12 000. Liczba ta ma znaczenie symboliczne i nie może być przedmiotem spekulacji. Jest tu mowa o dwunastu pokoleniach izraelskich, które stanowią pełnię ludu Bożego, a każde jest reprezentowane przez dwanaście tysięcy członków. W związku z tym dokładnym wyliczeniem trzeba zauważyć dwie rzeczy: 1) Wykaz imion rozpoczyna się, w przeciwieństwie do starotestamentowych list synów Jakuba (I Mojż. 35,22-26; IV Mojż. 13, 4-15; V Mojż. 33, 6-25; I Kron. 2, 1-2; Ezech. 48), nie od Rubena jako najstarszego, lecz jako pierwszy wymieniony jest Juda (por. I Kron. 2,3 nn.). Znalazł się on tu na pierwszym miejscu jako szczep królewski, z którego pochodził Dawid. Z niego miał przyjść Mesjasz i jego członkiem miał być Jezus z Nazaretu (Rzym. 1,3 nn.; II Tym. 2,8; Mat. 1,1-17; Łuk. 3:23-38). 2) Wśród imion brakuje Dana. Jego miejsce zajął Manasse, jakkolwiek przytoczony jest też Józef. Wymienione są oba pokolenia Józefowe - Efraim (Józef) i Manasse - aby mogła być zachowana liczba dwunastu. Dan prawdopodobnie został wykluczony dlatego, ponieważ popadł w bałwochwalstwo (por. Sędz. 17 nn.) i już w judaizmie mówiono o nim, że szatan będzie jego księciem (Testament Daniela 5,6 nn.). Ojcowie Kościoła (Ireneusz, Przeciw kacerzom V,30,2) wspominają tradycję, według której antychryst przyjdzie z pokolenia Dana. Bałwochwalców zaś i towarzyszy szatana nie można zaliczyć do ludu Bożego”.

„Jeśli wyliczono tu imiennie dwanaście pokoleń, to nawiązano w ten sposób do nadziei żydowskiej, że w czasach ostatecznych Izrael będzie całkowicie odbudowany (Izaj. 49,6; Ezdr. 13, 39 nn.; Apok. Barucha 78,1 nn.; Mat. 19,28; Obj. 21,12). Jednak oczekiwanie to nie jest skierowane ku przyszłości ludu izraelskiego, lecz odnosi się w sensie przenośnym do Kościoła Jezusa Chrystusa jako ludu Bożego czasów ostatecznych. Kościół jest Izraelem Bożym (Gal. 6, 16), to on stanowi dwanaście pokoleń (I Piotr. 1,1; Jak. 1,1 nn.). Kościół składający się z Żydów i pogan jest własnością Boga, opatrzoną Jego znakiem, która będzie zachowana pod Bożą opieką wśród wszystkich okropności i ucisków” („Objawienie św. Jana”, Eduard Lohse, Wydawnictwo „Zwiastun”, Warszawa 1985, ss. 67, 68).

Jak się przekonujemy, autor tego komentarza w sposób symboliczny ujął zarówno „synów Izraela”, jak i liczbę 144 000. Taka interpretacja jest przejrzysta i nie można jej zarzucić niekonsekwencji lub niespójności. Przypatrzmy się jednak bliżej liczbie 144 000:

„Liczba 144.000 określa wszystkich odkupionych. Podobnie jak inne liczby w tej księdze jest ona symboliczna i nie należy jej traktować dosłownie - złożona jest z liczby dwanaście razy dwanaście razy tysiąc. Liczba dwanaście reprezentuje dwunastu patriarchów Izraela…, a także dwunastu apostołów. Liczba tysiąc wyraża pojęcie wielości i całości” (Philip E. Hughes, „Objawienie św. Jana. Komentarz”, Instytut Wydawniczy Agape, Warszawa, 1995, s. 102).

Co ciekawe, cała Księga Objawienia zawiera w wielu miejscach liczbę dwanaście i jej wielokrotności. Na przykład: „korona z dwunastu gwiazd”; „dwudziestu czterech starców”; „dwanaście bram”; „dwunastu aniołów”; „imiona dwunastu plemion synów izraelskich”; „dwanaście kamieni węgielnych”; „imiona dwunastu apostołów Baranka” (Objawienie 12:1; 5:8; 21:12, 14). Interesujące są też rozmiary miasta: „dwanaście tysięcy stadiów” i rozmiary muru: „sto czterdzieści cztery łokcie” (Objawienie 21:16, 17). Zwłaszcza ta ostatnia liczba - 144, to jest 12 do kwadratu dowodzi, że liczba 144 000 jest liczbą symboliczną.

Rzecz jasna, są tacy fundamentalistyczni komentatorzy, którzy wyrażają przekonanie, że chodzi tu o literalną liczbę 144 000 dosłownie pojętych Izraelitów. Choć ta interpretacja jest równie konsekwentna, co wykład symboliczny, można wytknąć jej słabe punkty lub brak logiki. Czy faktycznie w plemionach Efraima i Dana nie ma ani jednej owieczki Bożej, że je całkiem pominięto? Czyżby Bóg miał faktycznie zbawić z każdego plemienia żydowskiego dokładną liczbę 12 000? A jeśli w jakimś plemieniu nawróciłoby się trochę więcej osób, to czy Stwórca już ich nie ocali, bo ustalił normę liczebną, od której nie ma odstępstw? Co wtedy, gdy w jakimś plemieniu nawróci się nieco mniej ludzi? Przecież Bóg jest miłością, a nie matematyką. Zbawiając ludzi nie kieruje się wyliczeniami arytmetycznymi. Chyba nie chcemy powielać błędu św. Augustyna z Hippony, który głosił, że liczba zbawionych jest z góry ustalona i ściśle odpowiada liczbie upadłych aniołów? Poza tym, rozważmy, co pewne dzieło mówi na temat podziału na plemiona:

„W I w. po Chr. Dwanaście pokoleń Izraela nie istniało już jako odrębne grupy plemienne. Z kilkoma wyjątkami, jedynie Juda, Beniamin i Lewi zachowywali swoją tożsamość, dzisiaj zaś większość ówczesnych podziałów nie jest pewna” (Craig S. Keener, „Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu”, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2000, s. 606).

Istnieje jeszcze trzecia interpretacja, która niektórym osobom wydaje się również przekonywająca. Jej autorzy nie traktują omawianego urywka w sposób jednoznaczny. Liczby 12 000 i 144 000 uznają za symbole. Twierdzą, że choć liczby są symboliczne, mają na celu wyrażać, że chodzi tu „o ograniczoną liczebnie grupę, a nie o wszystkich chrześcijan”. Przy czym grupa ta „wywodzi się z Izraela”. Takie wyjaśnienie znajdujemy w „Katolickim komentarzu biblijnym”, dzieło zbiorowe, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2001, s. 1556. Zgodnie z tą wykładnią, 144 000 to ostatek Izraelitów, którzy uwierzyli w Chrystusa, jak czytamy: „resztka ostaje się, mniejszość pozostaje wierna” (dz. cyt., s. 1555). Dzięki tej wykładni mają sens uwagi Jana o „wielkiej rzeszy”, że pochodzi ona „ze wszystkich narodów i plemion, i ludów, i języków” (Objawienie 7:9). Wobec tego 144 000 można by uznać za nielicznych Izraelitów, którzy przyjęli Mesjasza i dochowali Mu wierności, a wielką rzeszę za zbawionych spośród wszystkich narodów. Jednakże również takie wytłumaczenie powoduje trudności. Czyżby jedynie wierni z Izraela mieli zostać opieczętowani i doznać ochrony w ucisku? Czy „wielka rzesza” ze wszystkich narodów ocaleje nie mając pieczęci? Leon Morris porusza ten problem w swoim komentarzu do Księgi Objawienia, przytaczając kilka znanych już nam argumentów na rzecz istnienia duchowego Izraela. Dorzuca jednak również szereg nowych dowodów:

„Inni myślą o Kościele jako o Izraelu. O Kościele mówi się jako o ‘dwunastu plemionach’ (Jak. 1:1; por. Mt. 19:28; Łk. 22:30), i prawdopodobnie taką myśl wyraża list skierowany do ‘Rozproszenia’ (1 Piotra 1:1; RSV, JB). Chrześcijanin wydaje się być prawdziwym Żydem (Rzym. 2:29) a Kościół ‘Izraelem Bożym’ (Gal. 6:16). Określenia odnoszące się do starego Izraela zostały zebrane i odniesione do Kościoła (1 Piotra 2:9; por. Efez. 1:11, 14). To właśnie Kościół jest ‘własnym’ ludem Boga (Tyt. 2:14), i ‘obrzezaniem’ (Filip. 3:3). Abraham jest ojcem wszystkich, którzy wierzą (Rzym. 4:11); są oni dziećmi Abrahama (Gal. 3:7). Wielu utrzymuje, że ‘Izrael według ciała’ (1 Kor. 10:18; zobacz uwagę marginesową w RSV) implikuje ‘Izraela według Ducha’”.

„Ten pogląd jest szeroko rozpowszechniony. Nie jest też obcy Janowi. Wyraża go za pomocą sugestii, gdy mówi o tych, ‘którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są synagogą Szatana’; por. 3:9). Uważa nowe Jeruzalem za duchowy dom dla chrześcijan (Obj. 21:2, etc.), a ma ono na swoich bramach nazwy dwunastu plemion (21:12). Istnieją zatem słuszne powody, by widzieć w tym odniesienie do Kościoła jako prawdziwego Izraela. Oto Kościół, opieczętowany ze względu na nadchodzące próby; później w tym rozdziale jest on Kościołem triumfującym i zaznaje pokoju” (Leon Morris, „The Book of Revelation. An Introduction and Commentary”, ss. 111 i 112, 20 tom serii “Tyndale New Testament Commentaries”, Inter-Varsity Press, Leicester, Anglia; Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, Reprint 2000).

Opowiadamy się za powyższą wykładnią, w myśl której faktycznie chodzi tu o symboliczną liczbę 144 000 duchowych Izraelitów. Jest to najbardziej konsekwentne i logiczne wyjaśnienie tego niełatwego fragmentu.

Niektórzy Świadkowie Jehowy najwyraźniej słyszeli o symbolicznej interpretacji liczby 144 000, i dlatego w „Strażnicy” z 1 września 2004 roku, na stronach 30 i 31 zamieszczono artykuł mający na celu ugruntowanie zaufania członków organizacji do tradycyjnej wykładni Towarzystwa Strażnica. Chcąc uwiarygodnić swe twierdzenia, autor artykułu w dziale „Pytania czytelników” powołał się na dwóch uczonych biblistów, którzy pojmowali dosłownie wspomnianą liczbę. Pierwszym z wymienionych jest dr Ethelbert W. Bullinger, drugim zaś Robert L. Thomas, Jr. Czytelnik „Strażnicy” może odnieść wrażenie, że owi uczeni popierają poglądy Świadków Jehowy na istnienie dwóch klas zbawionych. Pisarz wspomnianego artykułu przemilczał jednak pewien istotny fakt, mianowicie, że obaj uczeni reprezentują pewien osobliwy kierunek w interpretacji proroctw, który w pewnym sensie również zakłada istnienie dwóch klas zbawionych. Ów stosunkowo nowy trend w egzegezie biblijnej jest znany jako premillenarystyczny dyspensacjonalizm, i wiąże się z nim podzielenie historii zbawienia na epoki (dyspensacje) oraz przekonanie, że Pan Bóg ma odrębny plan dla Kościoła i dla Izraela. Zatem w pewnym sensie występują tu dwie klasy zbawionych. Kierunek ten jest wynalazkiem człowieka znanego jako John Nelson Darby, założyciela ruchu Braci z Plymouth, który powstał w XIX wieku. Darby opracował swój własny “Boski plan wieków” zanim to uczynił Russell. Zdaniem niektórych historyków i innych uczonych, poglądy Darby’ego wywarły bezpośredni lub pośredni wpływ na założyciela Badaczy Pisma Świętego. (Zobacz M. James Penton, Apocalypse Delayed, drugie wydanie, ss. 18, 326). (Co ciekawe, zwolennicy Darby’ego wierzyli, że przyjście Chrystusa odbędzie się w dwóch fazach. Pierwsze, sekretne przyjście Pana wiązało się będzie z „pochwyceniem” kościoła i nastąpi przed wielkim uciskiem, zaś drugie przyjście będzie polegało na jawnym powrocie Zbawiciela ze świętymi po ucisku na sąd).

Jaką opinią cieszą się uczeni wymienieni w „Strażnicy”? W dziele „New Dictionary of Theology” (Nowy słownik teologiczny), w artykule „Dispensational Theology” dokonano oceny idei głoszonych przez E. W. Bullingera: “Najbardziej skrajny pogląd reprezentował E. W. Bullinger (1873-1913), który za początek ery kościoła uznał służbę Pawła opisaną w Dziejach Apostolskich 28:28, utrzymywał, że listy więzienne Pawła są jedynym fragmentem Biblii zasadniczo skierowanym do kościoła i przeczył twierdzeniu, że chrzest wodny i Wieczerza Pańska odnoszą się do tej ery” (s. 201). Oczywiście organizacja nie widzi powodu, dla którego miałaby poinformować swych członków o tym, że Bullinger był kontrowersyjnym uczonym. Robert L. Thomas jest bardziej zrównoważonym nauczycielem, pełniąc funkcję profesora Nowego Testamentu w seminarium teologicznym Master’s Seminary w miejscowości Sun Valley, w Kalifornii. Co ciekawe, to seminarium uwzględniło wzmiankę o poglądach premillenarystycznych nawet w swym wyznaniu wiary (zobacz www.tms.edu) . Książka Roberta L. Thomasa, „Revelation: An Exegetical Commentary” jest według czasopisma „The Discerning Reader” „Bardzo pouczającym i szczegółowym komentarzem na temat Księgi Objawienia, napisanym z punktu widzenia premillenarystycznego dyspensacjonalizmu” oraz „wspaniałym komentarzem, który dobrze się sprawdza jako argumentacja na rzecz dyspensacjonalistycznego podejścia tej książki”.

Autor odpowiedzi na pytanie czytelnika pominął ważny szczegół, że wyżej wspomniani uczeni interpretują Księgę Objawienia 7:4-17 w sposób konsekwentnie dosłowny. W myśl założeń dyspensacjonalizmu, 144 000 to Żydzi, którzy dostąpią zbawienia, a „wielka rzesza” to poganie. Jest to ważny szczegół, bowiem przeciwstawia się tu nieokreśloną liczbę zbawionych z pogan określonej liczbie zbawionych z Żydów. Ponadto w „Pytaniach czytelników” nie powiedziano czytelnikom, że obydwaj uczeni, pomimo swej dosłownej interpretacji liczby 144 000 na pewno byliby przeciwni wnioskom, do których doszła w tej kwestii organizacja Świadków. Jest rzeczą absolutnie pewną, że owi bibliści nie wyznawali poglądu, że niektórzy wierzący członkowie zboru nie mogą spożywać Wieczerzy Pańskiej, bo należą do klasy ziemskiej lub że powołanie niebiańskie skończyło się w 1935 roku. Tego rodzaju idee zostałyby przez tych badaczy odrzucone jako zbyt daleko posunięte interpretacje ludzkie, pozbawiające lud Boży tego, co mu się słusznie należy. Wystarczy skontaktować się z Kościołem Wolnych Chrześcijan w Polsce lub Zborami Chrześcijan, znajdującymi się na przykład w Katowicach, w Orzeszu, czy w Grabowie n/Prosną, by się przekonać, że polscy wyznawcy dyspensacjonalizmu wyznają pogląd, iż nadzieja niebiańska jest dla wszystkich chrześcijan. Co więcej, choć również Żydzi Mesjanistyczni (Żydzi wierzący w Jezusa jako Mesjasza i tworzący odrębne zbory) dosłownie pojmują liczbę 144 000, to jednak odnoszą ją do wiernych Żydów Mesjanistycznych (patrz „Komentarz żydowski do Nowego Testamentu”, David Stern, Vocatio 2004). Podobnie jak wyżej wymienieni uczeni, Żydzi Mesjanistyczni zdecydowanie odrzucają naukę Świadków o ograniczeniu dostępu do nieba do liczby 144 000 wybranych. W świetle podanych faktów nowa próba obrony nauki o niebiańskiej klasie złożonej ze 144 000 osób wypada nieprzekonywająco.

Zastanówmy się teraz nad tym, kim jest „wielka rzesza” z Księgi Objawienia 7:9-17. Do końca maja 1935 roku Badacze Pisma Świętego, znani potem jako Świadkowie Jehowy nauczali doktryny nieznanej poprzednim pokoleniom chrześcijan, mianowicie, że grupa ta jest drugorzędną klasą niebiańską złożoną z ludzi, którzy „nie wykazali wystarczająco gorącej miłości do Pana ani dostatecznej gorliwości” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego”, Watch Tower Bible and Tract Society of New York, Inc., Brooklyn, Nowy Jork, USA, 1995, s. 161). Zatem w niebie miał istnieć podział klasowy, w zależności od postawy danej osoby. Jednakże 31 maja 1935 roku, podczas zgromadzenia Świadków w Waszyngtonie, drugi prezes Towarzystwa Strażnica, Joseph Franklin Rutherford przedstawił równie nowatorską interpretację, twierdząc, że „wielka rzesza” jest klasą ziemską, to jest w odróżnieniu od 144 000 mającą nadzieję życia wiecznego na ziemi.

Rozważmy pokrótce, czy Apokalipsa rzeczywiście przedstawia to grono zbawionych jako rzeszę znajdującą się na ziemi. Zacznijmy nasze badania od stwierdzenia prostego faktu, że w wersetach 9 i 15 czytamy, że znajduje się ona „przed tronem”:

„Potem ujrzałem, a oto wielka rzesza, której żaden człowiek nie zdołał policzyć, ze wszystkich narodów i plemion, i ludów, i języków, stojąca przed tronem i przed Barankiem, ubrana w białe długie szaty, a w rękach ich gałęzie palmowe… Właśnie dlatego są przed tronem Boga i dniem i nocą pełnią dla niego świętą służbę w jego świątyni; a Zasiadający na tronie rozpostrze nad nimi swój namiot” (Objawienie 7:9, 15, NŚ).

W ustaleniu prawdy pomoże nam porównanie tych wersetów z innymi, które mówią o osobach i przedmiotach znajdujących się przed tronem.

1. Lampy ogniste symbolizujące siedem duchów Bożych: „a przed tronem płonie siedem lamp ognistych i one oznaczają siedem duchów Bożych” (Objawienie 4:5, NŚ).
2. Morze szklane: „A przed tronem jest jak gdyby morze szklane podobne do kryształu” (Objawienie 4:6, NŚ).
3. Dwudziestu czterech starszych: „dwudziestu czterech starszych upada przed Zasiadającym na tronie i oddaje cześć Żyjącemu na wieki wieków, i rzuca przed tron swoje korony” (Objawienie 4:10, NŚ).
4. Aniołowie: „A wszyscy aniołowie stali wokół tronu i starszych, i czterech żywych stworzeń i upadli przed tronem na twarze swoje i oddali cześć Bogu” (Objawienie 7:11, NŚ - proszę zwrócić uwagę, że werset ten występuje w urywku o „wielkiej rzeszy”).
5. Złoty ołtarz: „I przybył inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złote naczynie kadzielne; i dano mu dużo kadzidła, aby wraz z modlitwami wszystkich świętych ofiarował je na złotym ołtarzu, który był przed tronem” (Objawienie 8:3, NŚ).
6. 144 000: „I ujrzałem, a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące mających napisane na swych czołach jego imię i imię jego Ojca… I śpiewają jak gdyby nową pieśń przed tronem i przed czterema żywymi stworzeniami, i starszymi; i nikt nie zdołał opanować tej pieśni oprócz stu czterdziestu tysięcy kupionych z ziemi” (Objawienie 14:1, 3, NŚ).

Skoro wszystkie te podmioty będąc przed tronem są w niebie, to czy wielka rzesza może stojąc przed tronem znajdować się na ziemi? Odpowiedź jest oczywista. Mamy tu do czynienia ze scenerią niebiańską. I nic tu nie pomogą naciągane komentarze autorów publikacji Towarzystwa Strażnica, że będąc na ziemi, również jesteśmy przed Bogiem. Chociaż są teksty biblijne mówiące o gromadzeniu się przed Bogiem na ziemi, to „wielka rzesza” najwyraźniej widzi swego Stwórcę, bowiem wysławia Go słowami: „Wybawienie zawdzięczamy naszemu Bogu, który zasiada na tronie, i Barankowi” (Objawienie 7:10, NŚ). Najprostsze wyjaśnienie brzmi: „Wielka rzesza” znajduje się w niebie, przed tronem Bożym i wysławia Tego, który zasiada na tronie.

Poza tym, godny uwagi jest inny szczegół: służy ona Bogu w Jego świątyni (w j. greckim „naos”): „Właśnie dlatego są przed tronem Boga i dniem i nocą pełnią dla niego świętą służbę w jego świątyni; a Zasiadający na tronie rozpostrze nad nimi swój namiot” (Objawienie 7:15, NŚ). Porównajmy z tym inne fragmenty Księgi Objawienia na temat świątyni, w których występuje słowo „naos”:

„I wyszedł inny anioł ze świątyni, która jest w niebie, mając również ostry sierp” (Objawienie 14:17, BW).

„A siódmy wylał czaszę swoją w powietrze; i rozległ się ze świątyni od tronu donośny głos mówiący: Stało się” (Objawienie 16:17, BW).

Drogi czytelniku, zechciej odrzucić uprzedzenia i przyznaj, że owa świątynia („naos”) jest w niebie, tam, gdzie jest Boży tron. Nie ufaj Przekładowi Nowego Świata, który w powyższych wersetach słowo „naos” tłumaczy inaczej niż w Księdze Objawienia 7:15, w pierwszym z nich mówiąc o sanktuarium świątyni, a w drugim o sanktuarium. Takie zabiegi łatwo mogą cię wprowadzić w błąd i zasugerować, że „wielka rzesza” znajduje się w jakiejś dalszej części świątyni. Tymczasem w grece występuje tu tylko jedno, to samo słowo - „naos”.

A jak moglibyśmy ustosunkować się do twierdzenia autorów „Strażnicy”, jakoby „wielka rzesza” służyła Bogu na ziemskim dziedzińcu Jego świątyni, a zatem w dalszej części świątyni? Przekonajmy się sami, co Słowo Boże mówi o przeznaczeniu dziedzińca:

„Potem dano mi trzcinę podobną do mierniczego pręta, mówiąc: ‹‹Wstań i zmierz Świątynię Bożą i ołtarz, i tych, co wielbią w niej Boga. Dziedziniec zewnętrzny Świątyni pomiń zupełnie i nie mierz go, bo został dany poganom, i będą deptać Miasto Święte czterdzieści dwa miesiące” (Apokalipsa [Objawienie] 11:1, 2, BT).

Co ciekawe, Przekład Nowego Świata oddaje nakaz pominięcia dziedzińca bardziej dobitnie: „wyrzuć go precz”.

Posłuchajmy w związku z tym komentarza do tego fragmentu:

„Z pewnością błędem jest, choć czyni to wielu komentatorów, odczytywanie rozróżnienia topografii świątyni jerozolimskiej i jej granic jako odnoszącego się do fizycznej rzeczywistości. Mamy podstawy wnioskować, że przedsionek świątyni, który został oddany poganom oglądany w widzeniu, nie powinien być utożsamiany z zewnętrznym dziedzińcem pogan, który w świątyni ziemskiej oddzielony był od wewnętrznego dziedzińca, z którego poganie byli wykluczeni. Przyjście Chrystusa radykalnie zmieniło cały układ, ponieważ nowe przymierze przewyższyło przymierze Mojżeszowe (Hbr 8:6-13). Pokój został ustanowiony przez krew krzyża (Kl 1:20), a mur nieprzyjaźni oddzielający pogan od Żydów został zniszczony (Ef 2:11-22). Co więcej, rozdarcie zasłony świątynnej otworzyło wszystkim bez wyjątku drogę do sanktuarium Bożej obecności (Hbr 10:19-22). Na zewnątrz pozostają ci, którzy uparcie trwają w niewierze i bezbożności, określeni tutaj mieniem „poganie”, a którzy, jak słyszy Św. Jan, tratować będą święte miasto przez czterdzieści dwa miesiące” (Philip E. Hughes, „Objawienie św. Jana. Komentarz”, Instytut Wydawniczy Agape, Warszawa, 1995, s. 133, podkreślenia za oryginałem).

Wypływa stąd wniosek, że w ogóle nie może być mowy o tym, że jakaś grupa chrześcijan znajduje się w pośledniejszej części świątyni, bo takiej części w Nowym Przymierzu po prostu nie ma. Taki przedsionek lub dziedziniec to miejsce dla niewierzących. Zacytujmy jeden z fragmentów przywołanych w powyższym komentarzu:

„Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni drogą nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, to jest przez ciało swoje, oraz kapłana wielkiego nad domem Bożym, wejdźmy na nią ze szczerym sercem, w pełni wiary, oczyszczeni w sercach od złego sumienia i obmyci na ciele wodą czystą” (Hebrajczyków 10:19-22).

Tak jest, wszyscy wierzący w zbawczą moc przelanej krwi Pana Jezusa mają wstęp do świątyni. Nikt nie ma prawa ciebie lub mnie umieszczać na jakimś dziedzińcu lub przedsionku świątyni. „Niech was nie pozbawia nagrody żaden człowiek” (Kolosan 2:18, NŚ). Jeśli twoi przywódcy mówią ci, że twoje miejsce jest na dziedzińcu, a nie wewnątrz świątyni, to słuchając ich stajesz na przegranej pozycji.

To doprawdy znamienne, że zarząd organizacji Świadków pod naporem krytyki wycofał się z nauki głoszonej niegdyś w „Strażnicy”:

„W minionych latach uważano, że wielka rzesza przebywa na nowożytnym duchowym odpowiedniku Dziedzińca Pogan, istniejącego za czasów Jezusa” („Strażnica” z 1 maja 2002, s. 30).

A jakie miejsce przyznano „wielkiej rzeszy” obecnie?

„Rozsądny wydaje się wniosek, że wielka rzesza oddaje cześć Jehowie na jednym z ziemskich dziedzińców Jego wielkiej duchowej świątyni, a konkretnie na tym, którego odpowiednikiem był zewnętrzny dziedziniec świątyni Salomona” („Strażnica” z 1 maja 2002, s. 30).

Skoro „wielka rzesza” nie jest odpowiednikiem pogan, to czy przyznano jej miejsce w duchowym Izraelu?

„Pod wieloma względami przypominają prozelitów w Izraelu, którzy podporządkowali się przymierzu Prawa i razem z Izraelitami oddawali cześć Bogu”.

„Oczywiście prozelici nie usługiwali na dziedzińcu wewnętrznym, gdzie swoje obowiązki pełnili kapłani. Podobnie wielka rzesza nie znajduje się na wewnętrznym dziedzińcu duchowej świątyni Jehowy, który wyobraża stan przebywających na ziemi członków ››świętego kapłaństwa‹‹, uznanych przez Boga za doskonałych, prawych synów ludzkich (1 Piotra 2:5). Ale zgodnie z tym, co Janowi powiedział jeden ze starszych w niebie, wielka rzesza naprawdę znajduje się w świątyni, a nie poza nią, na jakimś duchowym Dziedzińcu Pogan” („Strażnica” z 1 maja 2002, s. 31).

Co należy sądzić o tej zmianie wykładni? Czy jest to zwrot w kierunku prawdy biblijnej? Niestety, jest to kosmetyczna zmiana przy jednoczesnym zachowaniu tradycyjnego podziału na dwie klasy zbawionych. Zwróćmy uwagę na sformułowania występujące w tym artykule: „rozsądny wydaje się wniosek” i „pod wieloma względami”. Jest to gładka mowa dowodząca, że mamy tu do czynienia z ludzką nauką. „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki. Nie dajcie się zwodzić przeróżnym i obcym naukom; dobrze jest bowiem umacniać serce łaską…” (Hebrajczyków 13:9). W odróżnieniu od Pana Jezusa i Jego niezmiennej ewangelii, doktryna Świadków Jehowy stale ulega zmianom, tak że jej wyznawcy są „niemowlętami, miotanymi jakby przez fale oraz unoszonymi tu i tam każdym wiatrem nauki wskutek oszukaństwa ludzi, wskutek przebiegłości w wymyślaniu błędu” (Efezjan 4:14, NŚ).

Czy nie są to zbyt mocne słowa? Rozważmy choćby jeden przykład, który pozwoli nam ocenić wartość tej nowej interpretacji. Skoro członkowie „wielkiej rzeszy” „pod wieloma względami przypominają prozelitów w Izraelu, którzy podporządkowali się przymierzu Prawa i razem z Izraelitami oddawali cześć Bogu”, to jak wytłumaczyć fakt, że nie mają równych praw i przywilejów, co duchowi Izraelici należący do 144 000? Przecież prozelici mieli prawo spożywać Paschę, dlaczego więc Ciało Kierownicze (zarząd organizacji) zabrania przedstawicielom „wielkiej rzeszy” spożywać chleb i wino podczas Wieczerzy Pańskiej? Zarówno Żydzi, jak i prozelici mieli tą samą nadzieję, więc dlaczego „wielka rzesza” nie może dzielić „jednej nadziei” z grupą 144 000? Biblia mówi tylko o „jednej nadziei” (Efezjan 4:4). Poza tym, nie ma żadnych dowodów wskazujących na to, że w Izraelu prozelici oddawali cześć Bogu w innym miejscu niż rodowici Żydzi.

Z tych powodów, zachęcam cię, drogi przyjacielu, byś odrzucił te zniewalające umysł, spekulatywne wyjaśnienia „Strażnicy”, a przypatrzył się teraz kilku wypowiedziom biblijnym na temat miejsca, które przewidział dla ciebie Bóg:

„Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój” (Jana 12:26).

„Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś, gdyż umiłowałeś mnie przed założeniem świata” (Jana 17:26).

„W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem i wy byli” (Jana 14:2, 3).

Zamiast polegać na ludziach, zaufaj Chrystusowi. On chce, żebyś znalazł się przy Nim, tam, gdzie On jest. On pragnie ukazać ci Swoją chwałę. Zapewnia, że w niebie nie ma ograniczonej liczby mieszkań, na przykład jedynie dla 144 000. Podkreśla, że gdyby było inaczej - gdyby faktycznie jedynie niewielka grupa mogła znaleźć się w niebie - wówczas na pewno by nam o tym powiedział. Pamiętaj o tym, że od początku i przez wszystkie wieki znakomita większość chrześcijan żywiła tylko jedną nadzieję i nie wierzyła w jakieś dwie klasy zbawionych. Dopiero z nastaniem Russella i Rutherforda pojawiło się dzielenie zbawionych na klasy. Jeżeli chcesz okazać się uczniem Chrystusa, a nie jakiegoś samozwańczego, nowatorskiego wykładowcy Biblii, to masz pewien obowiązek:

„Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moim będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (Jana 8:31, 32).

Wobec tego trwaj w nauce Mistrza, odłóż Strażnicę i czytaj Biblię bez uprzedzeń, zanosząc błagalne modlitwy o oświecenie Ducha Świętego. Poznaj naukę Nowego Testamentu i nie daj sobie wmówić, że został on napisany dla wybranej klasy 144 000. Jeżeli Stary Testament jest dla Żydów, a Nowy dla 144 000, to co pozostaje dla „wielkiej rzeszy” lub „drugich owiec”? Nie daj się ograbić z tego, co ci słusznie przysługuje.

Czym jest Królestwo Boże?

Świadkowie Jehowy chlubią się tym, że głoszą dobrą nowinę o Królestwie Bożym. Żywią zarazem głębokie przekonanie, że w odróżnieniu od Kościołów chrześcijaństwa mają poprawne zrozumienie idei Królestwa Bożego. Przyjrzyjmy się teraz poglądowi Świadków na temat tego Królestwa, wyrażonemu w podręczniku do prowadzenia tak zwanych studiów biblijnych:

„Jehowa Bóg zawsze był Królem, czyli Zwierzchnim Władcą całego wszechświata. Zajmuje tę wysoką pozycję, ponieważ jest Stwórcą wszechrzeczy (1 Kronik 29:11; Psalm 103:19; Dzieje 4:24). Jednakże Królestwo, o którym głosił Jezus, jest czymś drugorzędnym wobec zwierzchniej władzy Boga na wszechświatem. To mesjańskie Królestwo zostało powołane w określonym celu. Na czym on polega? (…)

Za pomocą tego Królestwa Jezus Chrystus przywróci panowanie Jehowy nad ziemią, obejmie rządy w Jego imieniu i raz na zawsze wykaże prawowitość zwierzchnictwa Bożego (1 Mojżeszowa 3:15; Psalm 2:2-9). (…) Królestwo Boże bynajmniej nie jest stanem serca, lecz rzeczywistym, działającym rządem, który ma władcę i poddanych. Jego siedziba mieści się w niebie… Jehowa wyznaczył na Króla swego Syna, Jezusa Chrystusa.

Jednakże Jezus nie panuje sam. Towarzyszy mu grono 144 000 współkrólów i współkapłanów ››kupionych z ziemi‹‹ (Objawienie 5:9, 10; 14:1, 3; Łukasza 22:28-30). A poddanymi Królestwa Bożego będą członkowie ogólnoziemskiej rodziny ludzkiej, podporządkowani przewodnictwu Chrystusa (Psalm 72:7, 8, NW)”. - „Wiedza, która prowadzi do życia wiecznego”, Strażnica - Towarzystwo Biblijne i Traktatowe, wydana w Niemczech w 1995 roku, strony 91, 92.

W rozumieniu Świadków Bóg zawsze panował nad swoimi stworzeniami, ale na skutek grzechu Szatana i ludzi, odrzucono Jego panowanie, dlatego specjalny rząd złożony z Chrystusa i 144 000 przywróci Boskie panowanie. Głosi się również, że to tymczasowe Królestwo Boże doprowadzi wszystko do ładu w okresie tysiąca lat.

Trzeba przyznać, że taka interpretacja Królestwa Chrystusa jest dość specyficzna. W poprzednim dziale tematycznym wyjaśniliśmy sobie, że 144 000 jest liczbą symboliczną i oznacza wszystkich zbawionych. Nie można zatem ograniczać liczebnie udziału ludzi w Królestwie Bożym, w sensie życia w niebie. Nie ma wątpliwości co do tego, że Jezus jest królem w swoim Królestwie. Jak jednak pojmować samą ideę Królestwa?

W rozumieniu chrześcijańskim Królestwo Boże w zasadniczym sensie to rządy lub panowanie Boga (Psalm 145:11, 13; 103:19). Ponadto Królestwo oznacza rządy Boże, dzięki którym pokonani zostaną wrogowie Boga, zaś Jego lud doświadczy błogosławieństw Jego panowania. Nadejście Królestwa Bożego to wydarzenie w czasach ostatecznych, gdy królewska władza, która prawnie należy do Boga, objawi się na ziemi faktycznie (Mateusza 6:10). To objawienie się Królestwa Chrystusa oznacza:

  1. Sąd nad niegodziwymi i podbój wszelkiej wrogiej mocy (2 Tesaloniczan 1:5-10; 1 Koryntian 15:24-26).

  2. Zbawienie sprawiedliwych i odkupienie upadłego stworzenia od ciężaru grzechu (1 Tesaloniczan 4:13-18; Rzymian 8:20-23).



Z drugiej strony Królestwo Boże w pewnym sensie już przyszło w Osobie i dziele Chrystusa (Mateusza 12:28; Łukasza 17:21). Dlatego Biblia mówi o tym, że mamy już teraz o nie zabiegać, gdyż jest dostępne - Marka 10:15; Mateusza 6:33; 11:11; 21:31; 23:13. Jednakże dopiero w przyszłości Królestwo nadejdzie w całej swej pełni - Marka 9:47; 10:23-25; 14:25; Mateusza 8:11; Łukasza 13:28 (Opracowano na podstawie hasła „Kingdom” w dziele „The International Standard Bible Encyclopedia”.)

Możemy też mówić o Królestwie Chrystusa, jako o sferze Jego panowania w tym świecie. Do Królestwa Jezusa należą wszyscy ci, którzy są prawdziwie odrodzeni duchowo dzięki wierze w zbawczą moc krwi Zbawiciela i żyją w zgodzie z naukami Króla (Kolosan 1:12-14). Do królestwa ciemności zaliczają się wszyscy, którzy są oddaleni od Boga i żyją po swojemu, pełniąc wolę Diabła (Efezjan 2:1-3). Królestwo Chrystusa nie ogranicza się do jednego wyznania lub Kościoła chrześcijańskiego, bowiem w każdej religii chrześcijańskiej można znaleźć prawdziwych i fałszywych wyznawców, którzy zostaną od siebie oddzieleni dopiero przy powtórnym przyjściu Mesjasza (Mateusza 13:47-50). Jak wynika z 2 Tymoteusza 2:18, to Pan Jezus wie, którzy są Jego prawdziwymi uczniami.

Co zatem sądzić o nauczaniu Świadków na temat Królestwa Bożego? Kryje się w nim ziarno prawdy. Faktycznie chodzi tu o powszechne panowanie Boga, o Jego triumf nad wszelkim złem. Natomiast niesłuszna jest interpretacja Królestwa jako rządu złożonego ze 144 000 współkrólów panujących z Chrystusem nad zbawionymi niższej kategorii, żyjącymi na ziemi. Takie rozumienie Królestwa jest sprzeczne z doktryną chrześcijańską głoszoną w I wieku, jak i we wszystkich minionych wiekach istnienia chrześcijaństwa. Na przykład nie ma żadnych dowodów na to, by apostoł Paweł głosił orędzie o nadchodzącym rządzie złożonym z ograniczonej liczby wybranych, który miałby panować nad ogółem zbawionych.

Dowodem na to, że współkrólami i współkapłanami Jezusa będą wszyscy zbawieni Jego krwią są słowa z Księgi Objawienia 5:9, 10: „I zaśpiewali nową pieśń tej treści: Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu, i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi”. Cały lud Boży jest „rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym” (1 Piotra 2:9).

Co więcej, nie da się ograniczyć terminu „Królestwo Niebios” jedynie do wybranej grupy panujących (w odróżnieniu od większego grona poddanych) ani nawet do wiernych epoki Nowego Testamentu. Jakże zaskakujące mogą być dla niektórych słowa Pana Jezusa: „A powiadam wam, że wielu przybędzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem i z Izaakiem, i z Jakubem w Królestwie Niebios” (Mateusza 8:11). W Ewangelii według Łukasza wspomniano również o innych wiernych ery Starego Przymierza, którzy znajdą się w owym Królestwie: „Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba i wszystkich proroków w Królestwie Bożym, siebie samych zaś precz wyrzuconych” (Łukasza 13:28). Tak więc, w Królestwie Bożym znajdą się również wszyscy prawdziwi prorocy Boży.

W tym miejscu czytelnik będący Świadkiem Jehowy może wyrazić wątpliwość odnośnie miejsca, w którym znajdą się Abraham, Izaak, Jakub i wszyscy prorocy, bowiem w Ewangelii Mateusza nazwano je Królestwem Niebios, co wskazywałoby na niebo, natomiast Łukasz wspomina o Królestwie Bożym, co w świetle nauk organizacji może odnosić się do ziemskiej sfery Królestwa Bożego. Jednakże w Biblii terminy Królestwo Niebios i Królestwo Boże używane są zamiennie i równolegle (Zobacz Mateusza 19:23, 24; porównaj Mateusza 13:11 z Łukasza 13:10; Mateusza 13:31, 33 z Łukasza 13:18, 20). Co ciekawe, Pan Jezus, który powiedział, że Jego Królestwo nie jest z tego świata, utożsamił się ze swym Królestwem i powiedział do faryzeuszy: „Królestwo Boże jest pośród was” (Jana 18:36; Łukasza 17:20, 21). Z pewnością Pan Jezus wchodzi w skład Królestwa Niebios, które tu nazwano Królestwem Bożym. Zapewne wejdą w jego skład również wszyscy zbawieni.

Poza tym, List do Hebrajczyków wspomina o wiernych sługach Bożych Starego Przymierza i podaje, że wszyscy oni zmierzali do ojczyzny niebieskiej: „Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice, lecz ujrzeli i powitali je z dala; wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi. Bo ci, którzy tak mówią, okazują, że ojczyzny szukają. I gdyby mieli na myśli tę, z której wyszli, byliby mieli sposobność, aby do niej powrócić; lecz oni zdążają do lepszej, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto” (Hebrajczyków 11:13-16). Tym miastem jest Jeruzalem niebieskie (Hebrajczyków 12:22; Objawienie 21:2, 9-27), stąd żywimy przekonanie, że Abraham i pozostali wierni żyjący przed przyjściem Zbawiciela kierowali swą nadzieję ku życiu w niebie. Abraham „oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg” (Hebrajczyków 11:10).

Z tych powodów musimy przyznać, że Słowo Boże nie naucza, jakoby istniał jakiś szczególny rząd Boży złożony z wytypowanych „chrześcijan namaszczonych duchem”. W gruncie rzeczy uczestnictwo zbawionych w Królestwie Bożym polega na dostąpieniu wiecznej chwały i przebywaniu z Chrystusem w niebie oraz służeniu Bogu już na wieczność.

Ktoś może wysunąć tu jednak zarzut, że w 1 Koryntian 6:2, 3 jest napisane, że „święci świat sądzić będą” i „aniołów sądzić” będą. Podobne myśli znajdujemy w Mateusza 19:28 i Łukasza 22:30. Jak wyjaśnić te fragmenty? Czyżby sugerowały one istnienie dwóch klas zbawionych?

Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę fakt, że Biblia odnosi termin „święci” odnosi się do wszystkich chrześcijan z I wieku:

„Czy śmie ktoś z was, mając sprawę z drugim, procesować się przed niesprawiedliwymi, zamiast przed świętymi” (1 Koryntian 6:1).
„Wszystkim, którzy jesteście w Rzymie, umiłowanym Boga, powołanym świętym…” (Rzymian 1:7).
„W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych” (Efezjan 6:18).

Świętymi byli i są nie jacyś wybitni lub wyróżniający się chrześcijanie, ale wszyscy prawdziwie nawróceni i odrodzeni wierzący w Chrystusa. Z tego względu nie należy mniemać, że istnieje jakaś podgrupa wierzących, która będzie podlegać władzy wyższej grupie wiernych, sprawującej owe rządy.

Należy też zwrócić baczną uwagę na fakt, że „święci świat sądzić będą” oraz aniołów. Świat oznacza tu ludzi oddalonych od Boga, zbuntowanych przeciwko Niemu, którzy idą na potępienie (1 Kor. 11:32). Jak jednak rozumieć samą ideę sądzenia? Istnieje wiele interpretacji, ale najbardziej prawdopodobną jest myśl, że zbawieni będą niejako przyklaskiwać sądom Chrystusa, będą wyrażać dla nich swe poparcie. Taki pogląd wyraził Matthew Henry:

„Oni również będą sądzeni (zobacz Mateusza 25:31-41), ale mogą być uniewinnieni jako pierwsi, a następnie wprowadzeni do trybunału, by aprobować i pochwalać sprawiedliwy sąd Chrystusa zarówno nad ludźmi, jak aniołami. W żadnym innym sensie nie mogą być sędziami. Nie są partnerami Pana w Jego urzędzie, lecz mają zaszczyt siedzieć przy Nim i oglądać Jego postępowanie sądowe przeciwko niegodziwemu światu i aprobować je” („Matthew Henry’s Commentary on the Whole Bible”, wersja elektroniczna).

Powyższa interpretacja harmonizuje z faktem, że również chrześcijanie staną przed sądem Chrystusowym (2 Koryntian 5:9, 10). Wybieganie poza oszczędne wzmianki biblijne na temat udziału świętych w sądach i rządach Chrystusa i tworzenie skomplikowanych interpretacji o dwóch lub kilku klasach zbawionych jest niebezpieczne i często łączy się ze spekulatywnym myśleniem i fantastycznymi koncepcjami.

Reasumując, ewangelia Świadków o Królestwie Bożym złożonym z Chrystusa i ograniczonej liczby wybranych do klasy niebiańskiej jest nieprawdziwa i nie była znana ani apostołom, ani prawdziwym chrześcijanom żyjącym w późniejszych wiekach, aż do XX wieku, gdy Rutherford wprowadził naukę o podziale chrześcijan na dwie klasy zbawionych. Trzeba przyznać, że jest to nowinkarskie, nieautentyczne przesłanie i szkoda wysiłku Świadków Jehowy, poświęconego na rozpowszechnianie tej nauki.

Czy Chrystus powrócił niewidzialnie w 1914 roku?

Jak sobie przypominamy, w „Strażnicy” nr 24/1981 napisano: „Świadkowie Jehowy rzeczywiście głoszą „ewangelię”, czyli „dobrą nowinę”, gdyż mówią o niebiańskim Królestwie Boga, które zostało ustanowione po zakończeniu „czasów pogan” w roku 1914 wprowadzeniem na tron Jego Syna, Jezusa Chrystusa” (s. 7). Zatem nieodłącznym elementem ewangelii Świadków jest doktryna o niewidzialnym powrocie Chrystusa jako Króla w 1914 roku.

Kluczowym wersetem przytaczanym w publikacjach Towarzystwa Strażnica na rzecz doktryny o niewidzialnym powrocie Pana Jezusa jest Ewangelia według Jana 14:19: „Jeszcze trochę, a świat mnie więcej nie zobaczy, ale wy mnie zobaczycie, ponieważ ja żyję i wy żyć będziecie” (NŚ). Porównajmy ten werset z fragmentem, który wyjaśnia, jak spełniła się ta zapowiedź Jezusa.

Ewangelia według Jana 14:19, NŚ:
„Jeszcze trochę, a świat mnie więcej nie zobaczy, ale wy mnie zobaczycie, ponieważ ja żyję i wy żyć będziecie”.

Dzieje Apostolskie 10:40, 41, NŚ
„Jego to wskrzesił Bóg na trzeci dzień i dał, by on się ujawnił, nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wyznaczonym przez Boga - nam, którzyśmy z nim jedli i pili po tym, jak powstał z martwych”.

Jak wynika z porównania obydwu fragmentów, to ówczesny świat (to jest ludzie oddaleni od Boga, żyjący w I wieku), już nie oglądał Jezusa. Natomiast apostołowie i niektórzy inni uczniowie wkrótce Go ujrzeli, bowiem ukazywał się im po swoim zmartwychwstaniu. Na potwierdzenie można przytoczyć również tekst z Jana 16:16-24 NŚ, gdzie m.in. czytamy: „Za chwilkę już mnie nie zobaczycie i znowu za chwilkę mnie ujrzycie”. Nie znaczy to, że ówczesny świat już nigdy nie zobaczy Chrystusa, skoro zgodnie z Księgą Objawienia 1:7 NŚ, podczas Jego powrotu ujrzą Go również „ci, którzy go przebili”. Rzecz jasna cały świat ludzki zobaczy Jezusa. Ujrzą Go zarówno ci, którzy dożyją Jego przyjścia, jak i wszyscy, którzy staną na Sądzie Ostatecznym, to jest cała ludzkość. Tak więc werset z Jana 14:19 jest cytowany w sposób nierzetelny i organizacja Świadków nadaje mu sens przeciwny do rzeczywistego.
Innym wersetem cytowanym przez Świadków na rzecz niewidzialnej paruzji, czyli powrotu Pana jest 2 Koryntian 5:16 NŚ: „Odtąd więc już nie znamy nikogo według ciała. Nawet jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, teraz na pewno już go takim nie znamy”. W pojęciu Świadków Paweł zaprzecza tu cielesnemu zmartwychwstaniu i cielesnemu powrotowi Chrystusa. Zwróćmy jednak uwagę na to, co na temat zwrotu „według ciała” napisano w „Słowniku Teologicznym do Nowego Testamentu”: „W 2 Kor. 5:16 Paweł odrzuca osąd z punktu widzenia ludzkiego” („Theological Dictionary of the New Testament”, Gerharda Kittela, wyd. skrócone przez Geoffrey’a W. Bromileya, Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, s. 1004). Stosownie do tego, wspomniany werset tak oddano w różnych przekładach:

„Tak więc odtąd nie kierujemy się w ocenie czysto ludzkimi względami. Jeżeli nawet kiedyś ocenialiśmy w ten sposób Chrystusa, to obecnie już Go tak nie oceniamy” (BP);

„Odtąd więc nie patrzymy na nikogo ze świeckiego punktu widzenia. Chociaż niegdyś patrzyliśmy na Chrystusa w ten sposób, już więcej tak nie czynimy” (New International Version);

„Odtąd zatem na nikogo nie patrzymy z ludzkiego punktu widzenia; chociaż kiedyś patrzyliśmy na Chrystusa z ludzkiego punktu widzenia, już więcej nie patrzymy tak na niego” (Revised Standard Version).

Teolog Colin Kruse tak objaśnił powyższy werset:

„Od czasu, gdy Paweł zrozumiał znaczenie śmierci Chrystusa - ‘jeden umarł za wszystkich; dlatego wszyscy umarli’ (w. 14) - miłość Chrystusa względem niego […] stała się siłą nadającą kierunek jego życiu, lecz nie tylko to, lecz wpłynęła na zmianę jego punktu widzenia. Już dłużej nie potrafił oceniać innych z ludzkiego punktu widzenia. Sprawy niegdyś poczytywane za ważne, teraz uznano za pozbawione prawdziwej wartości (por. Filip. 3:4-8). Już więcej nie mógł być dumny ‘z pozycji człowieka’, lecz tylko ze swego stosunku do Boga, który był darem łaski (por. w. 12). Wyznaje, że niegdyś oceniał Chrystusa z ludzkiego punktu widzenia. W dniach przed swym nawróceniem osądzał Chrystusa posługując się ludzkimi kryteriami i doszedł do błędnego wniosku, lecz, gdy Bogu upodobało się objawić mu swego Syna, musiał powiedzieć, że już go tak nie patrzymy na niego, tzn. nie patrzymy z błędnego, ludzkiego punktu widzenia. […] Chcąc należycie docenić omawiany tu kontrast poglądów, powinniśmy przyjrzeć się temu, jak Paweł postrzegał Chrystusa przed swoim nawróceniem i po nim. Przed swym nawróceniem uznawał go za fałszywego Chrystusa, którego naśladowców należało zniszczyć. Później dowiedział się, że Jezus jest Chrystusem Bożym, który wszystko miał uczynić nowym, i do którego trzeba powołać wszystkich ludzi, by okazali posłuszeństwo wiary” („The Second Epistle of Paul to the Corinthians. An Introduction and Commentary”, 8 tom serii “Tyndale New Testament Commentaries”, Inter-Varsity Press, Leicester, Anglia; Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, Reprint 2000, s. 156).

W świetle powyższych faktów musimy przyznać, że Świadkowie Jehowy wyrywają werset z 2 Koryntian 5:16 z kontekstu i naginają go do własnych celów. Tymczasem nie dotyczy on wcale zmartwychwstania ani paruzji.

Zatrzymajmy się teraz przez chwilę na kwestii zmartwychwstania Pańskiego. Choć Świadkowie Jehowy w to nie wierzą, cielesne zmartwychwstanie Pana jest faktem, o czym świadczą następujące wersety:

„Jezus odpowiadając, rzekł im: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję […] On mówił o świątyni ciała swego. Gdy więc został wzbudzony z martwych, przypomnieli sobie uczniowie jego, że to mówił, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus” (Jana 2:19-22).

„A gdy to mówili, On sam stanął wśród nich i rzekł im: Pokój wam! Wtedy zatrwożyli się i pełni leku mniemali, że widzą ducha. Lecz On rzekł im: Czemu jesteście zatrwożeni i czemu wątpliwości budzą się w waszych sercach? Spójrzcie na ręce moje i nogi moje, że to Ja jestem. Dotknijcie i patrzcie: Wszak duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam” (Łukasza 24:36-39).

Świadkowie nie potrafią w zadowalający sposób objaśnić powyższych wersetów. Gdyby ich nauka o duchowym zmartwychwstaniu Chrystusa była prawdziwa, przywołane cytaty nie powinny się znaleźć w Biblii.

Nie mogąc odeprzeć tych argumentów, głosiciele powołują się na 1 Piotra 3:18 NŚ: „Bo nawet Chrystus raz na zawsze umarł za grzechy, prawy za nieprawych, aby was przywieść do Boga; uśmiercony został w ciele, ale ożywiony w duchu”. Warto odnotować, że greckie słowo „pneuma” może być tu oddane zarówno jako „Duch” z dużej litery, to jest Duch Święty, jak i „duch” z małej litery. Zdaniem pewnych uczonych obydwa tłumaczenia są gramatycznie dopuszczalne (Zob. np. Wayne Grudem, „The First Epistle of Peter. An Introduction and Commentary”, 17 tom serii “Tyndale New Testament Commentaries”, Inter-Varsity Press, Leicester, Anglia; Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, Reprint 2000, s. 156).

Jeśli przyjmiemy, że w tekście chodzi o Ducha Świętego, wówczas należałoby przyjąć następującą wersję końcówki tego wersetu: „zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem” (BT) lub „Zabity wprawdzie w ciele, przez Ducha jednak został ożywiony” (Przekład ekumeniczny, dalej PE). W takim brzmieniu werset ten harmonizuje z wypowiedzią Pawła, w myśl której Duch Święty wzbudza z martwych: „A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was” (Rzymian 8:11, BW).

Jak jednak skomentować ten werset, gdy przyjmiemy wersję, w myśl której Syn Boży został „ożywiony w duchu”? Teolog Wayne Grudem proponuje następujące wyjaśnienie: „ożywiony w sferze duchowej, w sferze oddziaływania Ducha Świętego” (dz. cyt.). Jednocześnie autor ten zauważa, że „w Nowym Testamencie generalnie ta ‘duchowa’ sfera jest sferą wszystkiego, co trwałe, stałe, wieczne” (dz. cyt.).

Wobec tego, niezależnie od przyjętego przekładu 1 Piotra 3:18, werset ten wcale nie kłóci się z wiarą w cielesne zmartwychwstanie Pana. Musimy tylko podkreślić jeden zasadniczy fakt: choć Mesjasz zmartwychwstał w ciele, jest to ciało chwalebne, wyniesione do wyższej godności, zdolne do życia w niebie. Dowodzi tego chociażby fragment z Listu do Filipian 3:20, 21: „Nasza zaś ojczyzna jest w niebiosach, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa. On przemieni nasze poniżone ciało na podobne do swego chwalebnego ciała, mocą, którą może podporządkować sobie wszystko” (PE).

Skoro ustaliliśmy, że Zbawiciel zmartwychwstał w chwalebnym ciele, to przyjmujemy, iż w tym samym ciele powróci. A skoro powróci w ten sposób, będzie to widzialny powrót. Zapoznajmy się teraz z wypowiedziami świadczącymi na korzyść wiary w widzialną paruzję:

„I ujrzą Syna człowieczego przychodzącego na obłokach nieba z mocą oraz wielką chwałą” (Mateusza 24:30, NŚ);

„I potem ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą” (Marka 13:26, NŚ);

„I potem ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłoku z mocą oraz wielką chwałą” (Łukasza 21:27, NŚ);

„Ujrzy go wszelkie oko” (Objawienie 1:7, NŚ)

„Albowiem powiadam wam: Nie ujrzycie mnie odtąd, aż powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim” (Mateusza 23:39, BW);

„Odtąd będziecie widzieć Syna Człowieczego siedzącego po prawicy mocy i przychodzącego na obłokach nieba” (Mateusza 26:64, NŚ);

„Ten Jezus, który został od was wzięty do nieba przyjdzie w tai sam sposób, w jaki go widzieliście idącego do nieba” (Dzieje 1:9-11, NŚ);

„Będą patrzeć na tego, którego przebili” (Zachariasza 12:10, BT).

Wypływa stąd wniosek, że nauka o widzialnym przyjściu Chrystusa jest dobrze uzasadniona. Przekonujemy się zatem, że nauczanie o niewidzialnym powrocie Chrystusa w 1914 roku jest mitem pozbawionym solidnych podstaw biblijnych. W owym roku i w późniejszym okresie nikt nie oglądał Jezusa przychodzącego w chwale. Wydarzenie to ciągle należy do przyszłości. Czytelników znających język angielski, zainteresowanych chronologicznymi aspektami doktryny o niewidzialnej paruzji w 1914 roku odsyłamy do czwartego wydania książki „The Gentile Times Reconsidered” (Ponowne rozważenie czasów pogan), którą napisał Carl Olof Jonsson, a opublikowało ją wydawnictwo Commentary Press, www.commentarypress.com . Polski przekład drugiego wydania tego dzieła, pt. „Kwestia czasów pogan. Krytyczna analiza chronologii Świadków Jehowy” można nabyć w Fundacji „Słowo Nadziei”, 81-209 Gdynia 9, skr. poczt. 26.

Czy ewangelia Świadków jest prawdziwa?

W trakcie naszych rozważań nad orędziem głoszonym przez Świadków Jehowy doszliśmy do następujących wniosków:

  1. Świadkowie Jehowy mimo swych zapewnień nie przyjmują w całej pełni prawdy o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę, bowiem:

    a) nauczają, że Bóg zbawia ludzi, którzy sami z siebie są odpowiednio usposobieni do życia wiecznego, co kłóci się ze zbawieniem z czystej łaski i prowadzi do przypisania uprzedniej zasługi człowiekowi.
    b) rzeczywiste usprawiedliwienie ograniczają jedynie do klasy 144 000 wybranych, natomiast ludziom powołanym do zbawienia na ziemi oferują niepełne, celowe i tymczasowe usprawiedliwienie, które nie zasługuje na miano usprawiedliwienia.


  2. Nauka organizacji o dwóch klasach zbawionych jest nowoczesnym wymysłem, nieznanym chrześcijanom w I, V, X, XV ani w XVIII wieku, lecz została po raz pierwszy ogłoszona w 1935 roku. Jest pozbawiona solidnych podstaw biblijnych.


  3. a) Opiera się na niekonsekwentnej, symboliczno-literalnej interpretacji fragmentu z Księgi Objawienia 7:4-8 opisującego grupę 144 000 Izraelitów.
    b) Pogląd, jakoby „wielka rzesza” z Objawienia 7:9-17 znajdowała się na ziemi jest w gruncie rzeczy narzucaniem wersetom biblijnym znaczenia, jakiego nie mają.
    c) Mistrz mówiąc w Ewangelii według Jana 10:16 o „drugich owcach”, nie miał na myśli klasy ziemskiej, lecz pogan.
    d) Co najgorsze, nauka ta pozbawia miliony Świadków Jehowy prawdziwego dostępu do nowego narodzenia, Nowego Przymierza, nadziei niebiańskiej, Wieczerzy Pańskiej i Nowego Testamentu.

  4. Ustaliliśmy, że Królestwo Boże w doktrynie Świadków jest pojmowane jako niebiański rząd złożony z Chrystusa i 144 000 wybranych, panujące nad resztą zbawionej ludzkości, żyjącej na ziemi. Tymczasem teologia chrześcijańska nie operuje takimi przyziemnymi wyobrażeniami, lecz pojmuje Królestwo jako panowanie Boga nad całym stworzeniem oraz Jego zwycięstwo nad wszystkimi wrogimi Mu siłami.


  5. Zrozumieliśmy, że Chrystus nie mógł powrócić niewidzialnie w 1914 roku, gdyż sam nauczał o swym widzialnym powrocie. Dowiedliśmy, że Zbawiciel zmartwychwstał w ciele wyniesionym do chwały i w tym samym ciele powróci.


  6. Rzecz jasna, nie zdołaliśmy omówić wielu innych aspektów orędzia Świadków Jehowy. Jednakże to, co przedstawiliśmy wystarczy, by czytelnik przekonał się, iż przesłanie „Strażnicy” wcale nie jest prawdziwą ewangelią, dobrą nowiną, znaną z kart Nowego Testamentu. W rzeczywistości treść nauki Świadków jest poważnym wypaczeniem i zniekształceniem biblijnej ewangelii. Apostoł Paweł ostrzegł Koryntian:

    „Lękam się jednak, że jak wąż swą przebiegłością obałamucił Ewę, tak wasze umysły mogą w jakiś sposób zostać skażone oraz odwiedzione od szczerości i nieskalanej czystości, które się należą Chrystusowi. Okazuje się bowiem, że jeśli ktoś przychodzi i głosi innego Jezusa niż ten, którego myśmy głosili, albo otrzymujecie innego ducha niż ten, którego otrzymaliście, lub dobrą nowinę inną niż ta, którą przyjęliście [„inną ewangelię, której nie przyjęliście”, BW], łatwo kogoś takiego znosicie” (2 Koryntian 11:3, 4, NŚ).

    W liście do chrześcijan w Galacji apostoł narodów wypowiedział się jeszcze dobitniej:

    „Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. Ale choćby nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty!” (Galacjan 1:6-9, BW).

    To prawda, że kontekst jest nieco inny, bowiem apostoł wypowiada się tu przeciwko fałszywym, judaizującym nauczycielom, którzy głosili zbawienie dzięki uczynkom Prawa. Paweł jednak wypowiada swe przekleństwo pod adresem każdego, kto głosi ewangelię odmienną od ewangelii apostolskiej. Streszczenie tej ewangelii znajdujemy w Pierwszym Liście do Koryntian 15:1-4:

    „A przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą też przyjęliście i w której trwacie i przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba że nadaremnie uwierzyliście. Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism” (BW).

    Drogi czytelniku, jeśli jesteś Świadkiem Jehowy lub ich sympatykiem, możesz być zdumiony prostotą ewangelii. Tak, naprawdę sprowadza się ona do prawdy o zbawczej śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Osobista wiara w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana prowadzi do zbawienia. Nasze odkupienie jest dziełem łaski (niezasłużonej przychylności) Bożej, gdyż zgodnie z wypowiedzią apostoła Piotra „zbawieni będziemy przez łaskę Pana Jezusa” (Dzieje 15:11, BW).

    Co w takim razie powinieneś uczynić? Apostoł Paweł w innym miejscu tak opisał swe głoszenie dobrej nowiny: „Zarówno Żydom, jak i Grekom składałem dokładne świadectwo o skrusze wobec Boga i wierze w naszego Pana, Jezusa” (Dzieje 20:21, NŚ). Jeśli dotąd głosiłeś zniekształconą wersję ewangelii, okaż skruchę i szczerze żałuj za ten i inne swe grzechy. Wyznaj wszystkie swe przewinienia Bogu i poproś Jezusa, by stał się twoim Zbawicielem i Panem. Powierz Mu na zawsze swe życie i poddaj się Jemu jako twemu Panu, ochoczo biorąc na siebie wszystkie koszty związane z naśladowaniem Chrystusa. Poświęć dużą ilość czasu na prostowanie twych poglądów opartych na „Strażnicy” i zastąpienie ich dobrą teologią. Dziel się ewangelią z bliźnimi. Poszukaj Kościoła, w którym głosi się czystą ewangelię i po upewnieniu się, że wyznanie to ma zdrową naukę, przyłącz się do niego. Wiernie wytrwaj w posłuszeństwie prawdziwej ewangelii, a wówczas dostąpisz wiecznego zbawienia!

    Copyright © Natan Chesed, 2005.